miasto z filcu
w ciągłym deszczu zamarzam
oddech
bardziej głęboki niż ciepły
w nadziei że rozgrzeje
wciągam powietrze
ten maj
zamiast bzem
pachnie brudnymi kałużami
układają się jak kwiaty
mokre psy zanurzają w nich
swoje leniwe ogony
machają odmierzając ziewające
minuty
szklane miasto
nie przyjmie już więcej łez
nasiąknęło jak gąbka
między kroplami przemyka
sfilcowany od wiatru
człowiek
Komentarze (5)
Fajny manifest o wodę i miotłę dla zdrowia i odpoczynku w gąszczach paskudnych ulic i uliczek .
Witaj Ireneo😉pogoda mnie przytłacza po prostu … tęsknię za słońcem ☺️
Mokry filc kurczy się i deformuje.
Człowiek też od...
5.
NO!
No takie właśnie miasto filcowe, pokurczone, przyczajone😉
😘👍
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania