miasto z filcu

w ciągłym deszczu zamarzam

 

oddech

bardziej głęboki niż ciepły

w nadziei że rozgrzeje

wciągam powietrze

 

ten maj

zamiast bzem

pachnie brudnymi kałużami

 

układają się jak kwiaty

 

mokre psy zanurzają w nich

swoje leniwe ogony

machają odmierzając ziewające

minuty

 

szklane miasto

nie przyjmie już więcej łez

nasiąknęło jak gąbka

 

między kroplami przemyka

sfilcowany od wiatru

człowiek

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • ireneo godzinę temu
    Fajny manifest o wodę i miotłę dla zdrowia i odpoczynku w gąszczach paskudnych ulic i uliczek .
  • Bernadetta12345 godzinę temu
    Witaj Ireneo😉pogoda mnie przytłacza po prostu … tęsknię za słońcem ☺️

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania