Mieć czy być?
Mogłam. Mogłam mieć.
Sprzeciwić się raz własnej woli.
Nie iść na łatwiznę.
Płakać, by później się cieszyć.
W kompletnej ciszy.
Dzisiaj, choć umysł bywa już giętki.
Coś zawsze blokuje i trzyma.
To wszystko co mam.
Wywalczone bez uniesienia dłoni.
Jest tylko przekreśloną kartką.
Wyrwaną z rękopisu zwanego życiem.
Chyba dla żartu.
Nie czuję już bólu. On także zniknął.
Została całość, nigdy nie pełna.
Trzymam ją i przepuszczam przez palce.
Jak przez kraty.
Mogłam. Mogłam być.
Ale czy wtedy byłoby lepiej?
***
Nie wiem i muszę z tym żyć.
Komentarze (10)
Najgorsze to płacz w samotności i ciszy, najgorsze to cierpienie w samotności i w ciszy.
Wiersz życiowy i prawdziwy, iście Kocwiaczkowy.
Czy mieć i być?
I mieć i być.
Ale nie sam.
Do tej pory drapię się po głowie co to właściwie znaczy Kocwiaczkowy ;)
Kocwiaczek wiesz co to znaczy ;)
Shogun niekoniecznie, ale mam chociaż nadzieję, że to coś w miarę dobrego:)
Kocwiaczek Jak najbardziej, jak najbardziej ;)
Kocwiaczku→Ładnie napisałeś. Tak odczuwalnie na rozdrożu, gdzie drogowskaz ciągle wiruje. I bądź tu człowieku mądry.
Zdecydowanie lepiej ''być', tylko trzeba trochę ''mieć'', żeby móc za co ''być''
"Być''→to nasza tożsamość. Tego się nie kupi. Niepowtarzalność ''mnie'' w całym wszechświecie→zdaniem mym:)
Pozdrawiam:)↔5
Dziękuję DD i za ocenę i za komentarz. Celne uwagi to twoja specjalność:) Zawsze znajdujesz drugie dno tekstu.
Napisałaś*
Mało poetyckie, ale nawet niezłe
Oj, poetyckie to u mnie zazwyczaj jest mało. Ale za niezłe i tak dziękuję:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania