Miecz
Przez lasy i morza, na górach ustałem,
oręż ten dojrzeć w końcu musiałem,
wykuty z lodu, piękniejszy od stali,
ciepła nie znał, więc chłodem parzył,
w dotyku przyjemny, w walce raził.
Jednak rycerz naturę miecza pojął,
skazę miecz posiadł, lękał się krwi i nieba skwaru,
ogniwa te dwa, jeden mianownik miały — rozżarzone ze wściekłości upałem biczowały.
Miecz zlękniony letnią strawą, pojął, że chłodu mu za mało,
rycerz usłuchał miecza prośbę i rzucił go w moczary mroźne,
miecz rażony tęsknym chłodem, na zawsze się złączył z mroźnym padołem.
Komentarze (4)
ech, jako taka próbka archaizacji i rycerskiego patosu może być, ale trudno to traktować jako poważny wiersz. Nawet trzymając się takiej konwencji, potrzeba by było tutaj większego rozmachu, pomysłowości i wyważenia w formie
Jeśli chodzi o archaizację preferuje późny gotyk, ale nie używam go. To nawet nie jest próba archaizacji, to tylko melodia- zmieszana ze średniowiecznym klimatem i nic poza tym.
Dziękuje za opinie.
To wiersz o przemijaniu piękna - w kontekście miecza zrobionego z lodu; - lód- woda - ulotność. Nie chodzi tu o rycerski patos. To kilka zdań o pięknu, które posiada wady. Rycerz jest tylko narzędziem - nie bohaterem.
grafo, częstochowszczyzna.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania