Między lękiem przed śmiercią, techniką a milczeniem Boga

Na tym padole łez pojawiła się dziś nowa obietnica zbawienia, czyli podniesienia człowieka do wyższej sfery istnienia: wieczność w przestrzeni cyfrowej. Wielu uwierzyło, że człowiek ocaleje dzięki pamięci maszyn, że ślad pozostawiony w sieci zastąpi pamięć serca, a liczba odsłon stanie się miarą sensu. Jest w tej wierze coś więcej niż naiwność — jest w niej lęk przed śmiercią, który nie potrafi już znaleźć języka religii, więc mówi językiem technologii. Cyfrowa wieczność nie obiecuje zbawienia duszy, lecz przedłużenie widzialności; nie obiecuje sensu, lecz trwanie.

W tej wirtualnej nadrzeczywistości powraca jednak pytanie, którego nie da się uciszyć algorytmem: gdzie jest piekło, a gdzie raj? Czy są one jeszcze miejscami, czy raczej dramatami relacji? Być może piekłem jest świat, w którym wołanie pozostaje bez odpowiedzi, a rajem ten, w którym ktoś — nawet w ciemności — mówi: „jesteś”. Kliknięcia i polubienia nie odpowiadają. One jedynie rejestrują. A człowiek nie chce być policzony — chce być wezwany.

Lęk przed śmiercią nie jest defektem, który można naprawić techniką. Jest doświadczeniem granicznym. Jeśli wszystko kończyłoby się na zapisie elektronicznym, śmierć rzeczywiście miałaby ostatnie słowo, a zło nie zostałoby osądzone. Chrześcijaństwo nie próbuje tego lęku usunąć. Przeciwnie — wprowadza go w sam środek swojej opowieści. Chrystus nie omija śmierci, nie neutralizuje jej obietnicą łatwej nieśmiertelności. Wchodzi w nią. Milczy. Umiera. I właśnie dlatego krzyż staje się miejscem dramatycznym, a nie symbolicznym: miejscem, w którym sens nie jest dany, lecz wystawiony na próbę.

Na tym tle szczególnie wyraźnie rysuje się myśl Nikołaja Fiodorowa — dziewiętnastowiecznego rosyjskiego filozofa, który zaproponował jedną z najbardziej radykalnych nowoczesnych wizji zbawienia. Jego „wspólna sprawa” wyrasta z przekonania, że śmierć jest absolutnym złem moralnym, a jej istnienie stanowi oskarżenie wobec ludzkości. Odpowiedzią ma być technika, nauka i wspólny wysiłek cywilizacyjny, którego celem jest dosłowne wskrzeszenie wszystkich zmarłych przodków. Zbawienie zostaje tu przeniesione z porządku eschatologii do porządku historii.

Fiodorow powoływał się przy tym na fragment Nowego Testamentu: „Skoro bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez Człowieka też dokona się zmartwychwstanie” (1 Kor 15,21). Dokonywał jednak przesunięcia interpretacyjnego: „Człowiek” przestaje być Chrystusem, a staje się ludzkością jako całością. W połączeniu ze słowami: „My jesteśmy współpracownikami Boga” (1 Kor 3,9) rodzi się wizja, w której Bóg oddaje dzieło zbawienia w ręce cywilizacji. Chrystus zostaje zredukowany do inspiracji, a zmartwychwstanie — do projektu technicznego.

W tym sensie Fiodorow jest prorokiem współczesności. Jego myśl odsłania pokusę zbawienia bez krzyża, wieczności bez tajemnicy i sensu bez cierpienia. Jest w niej religijna intencja, ale też głęboka niezgoda na dramat ludzkiej kondycji. Śmierć ma zostać unieważniona, a nie przeżyta. Lęk — usunięty, a nie przemieniony.

Chrześcijaństwo proponuje coś radykalnie innego. Nie obiecuje bezpieczeństwa, lecz wierność. Nie usuwa ciszy Boga, lecz umieszcza ją w samym sercu wiary. Cel ludzkiego życia nie polega na przedłużaniu widzialności ani na trwaniu w pamięci maszyn, lecz na odpowiedzi — często niepewnej, drżącej, wypowiadanej w ciemności Getsemani. Odpowiedzi, która nie znosi lęku przed śmiercią, ale pozwala przez niego przejść.

Między Fiodorowem a Chrystusem rozciąga się więc dramat nowoczesnego człowieka: czy zbawienie ma być dziełem techniki, czy darem, który przechodzi przez krzyż? Czy chcemy zostać ocaleni — czy jedynie zachowani? Odpowiedź nie przychodzi łatwo. Być może dlatego Bóg milczy. A to milczenie wciąż waży więcej niż wszystkie obietnice cyfrowej wieczności.

*

Nie odpowiadam na komentarze i nie piszę komentarzy oraz nie reaguję na toksyczne działania blogerów. Jestem już na opowi.pl 10 lat i uodporniłem się!

Średnia ocena: 2.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania