Między palcami

Kiedyś czas

miał ciężar mokrych ubrań

wnoszonych do domu latem.

Jedno popołudnie

potrafiło trwać

dłużej niż dziś cały rok.

Teraz tygodnie

sklejają się ze sobą

jak mokre kartki,

których nie da się już

oddzielić bez zniszczenia.

Dopiero co

rozpinano przede mną wiosnę,

a już światło

kurczy się przy ścianach.

Ludzie znikają powoli —

z wizyt,

ze świąt,

z kontaktów w telefonie.

Zostaje kubek.

Książka.

Sweter na oparciu krzesła.

Czas wcale nie mija.

To my

mamy coraz mniejsze dłonie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania