Między przypływem a odpływem

Raz jesteś dla mnie latem,

Które zatrzymuje się pod skórą -

Ciepłym światłem w pustym domu,

Do którego nie pytasz o pozwolenie.

 

Innym razem -

Przechodzisz przeze mnie jak zima,

Nie zostawiając nawet śladu stóp.

I tylko cisza pamięta,

Że kiedykolwiek było tu ciepło.

 

Jesteś przypływem bez morza -

Przychodzisz kiedy przestaje czekać,

Zabierasz mnie ze sobą,

A potem pozostawisz na brzegu,

Z garścią soli zamiast odpowiedzi.

 

Najgorsze, że wciąż nie wiem,

Czy jestem dla ciebie domem,

Czy tylko miejscem,

Które mijasz po drodze.

A ja pomiędzy twoim światłem a cieniem

-

 

Powoli zapominam,

Która wersja ciebie,

Najbardziej mnie zniszczyła.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Barmaria 9 godz. temu

    Trwanie w zawieszeniu. Trzecia strofa, drugi wers chyba powinno być przestaję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania