Między przypływem a odpływem
Raz jesteś dla mnie latem,
Które zatrzymuje się pod skórą -
Ciepłym światłem w pustym domu,
Do którego nie pytasz o pozwolenie.
Innym razem -
Przechodzisz przeze mnie jak zima,
Nie zostawiając nawet śladu stóp.
I tylko cisza pamięta,
Że kiedykolwiek było tu ciepło.
Jesteś przypływem bez morza -
Przychodzisz kiedy przestaje czekać,
Zabierasz mnie ze sobą,
A potem pozostawisz na brzegu,
Z garścią soli zamiast odpowiedzi.
Najgorsze, że wciąż nie wiem,
Czy jestem dla ciebie domem,
Czy tylko miejscem,
Które mijasz po drodze.
A ja pomiędzy twoim światłem a cieniem
-
Powoli zapominam,
Która wersja ciebie,
Najbardziej mnie zniszczyła.
Komentarze (1)
Trwanie w zawieszeniu. Trzecia strofa, drugi wers chyba powinno być przestaję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania