Między tym, co powinno być
W małym mieszkaniu na trzecim piętrze panowała cisza, którą przerywało tylko tykanie starego zegara. Za oknem padał deszcz, a krople spływały powoli po szybie, jakby nie miały dokąd się spieszyć.
Jagoda siedziała na kanapie, otulona kocem i wpatrywała się w telefon. Od kilku minut pisała wiadomość, którą zaraz kasowała.
Drzwi skrzypnęły.
- Jesteś już? - zapytała, nie podnosząc wzroku.
- No przecież widzisz - odpowiedział Konrad, zdejmując kurtkę. - Co robisz tak po ciemku?
- Myślę.
- Brzmi poważnie - uśmiechnął się lekko i usiadł obok niej na kanapie. - O czym?
Jagoda westchnęła iw końcu odłożyła telefon.
- O tym, że wszystko powinno być jakoś... normalnie.
-"Normalnie", czyli jak?- Konrad przekrzywił głowę.
- No wiesz... praca, spokój, brak ciągłego zastanawiania się, co dalej.
- To brzmi jak plan, nie problem.
- Bo to jest problem - odparła. - Ja nie wiem, czy tego chcę.
Konrad przez chwilę milczał, przyglądając się jej uważnie.
- Czyli nie chodzi o to, że coś jest nie tak. Tylko o to, że może być zbyt... poukładane?
- Może - wzruszyła ramionami. - Czuję się, jakbym siedziała w miejscu, nawet teraz, tu na kanapie i nie ruszała się w żadną stronę.
- A ja myślałem, że po prostu odpoczywasz - zażartował.
- Gdyby to było takie proste...
Zapadła cisza. Deszcz za oknem przybrał na sile.
- Wiesz - odezwał się Konrad po chwili - ja też czasem mam wrażenie, że wszyscy wiedzą, co robią, a ja tylko udaję, że wiem.
Jagoda spojrzała na niego zaskoczona.
- Serio?
- Serio. W pracy, w życiu... wszędzie. Tylko nikt się do tego nie przyznaje, więc wygląda to, jakby wszystko było normalnie.
- Czyli wszyscy udają?
- Może nie wszyscy, ale więcej osób, niż myślisz.
Jagoda uśmiechnęła się lekko.
- To trochę pocieszające.
- Widzisz? - Konrad oparł się wygodniej. - Może "normalnie" to nie jest wcale taki stały stan. Może to tylko moment, kiedy przestajemy się martwić na chwilę.
- Albo przestajemy się porównywać do innych - dodała.
- Dokładnie.
Znów zapadła cisza, ale tym razem była spokojniejsza.
- Wiesz co? - powiedziała Jagoda. - Może dziś po prostu posiedzę tutaj i nic nie będę rozwiązywać.
- Brzmi jak dobry plan.
- I może jutro też.
- Nie przesadzaj - roześmiał się Konrad. - Jeszcze się przyzwyczaisz.
- Do czego?
- Do tego, że nie wszystko musi być rozwiązane od razu.
Jagoda spojrzała na deszcz za oknem, a potem znów oparła się wygodnie na kanapie.
- Może masz rację.
- Normalnie mam - odpowiedział z uśmiechem.
Tym razem to ona się zaśmiała.
I choć nic się tak naprawdę nie zmieniło, wszystko wydawało się odrobinę lżejsze.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania