miejsce które nie istnieje
poszarpie czasem
taki moment dla wielkiej supernowej
w galaktykach marzeń
baśniowych
te odpłyną precz
trzeba żyć dalej panowie i panie
w codziennych wątkach
wykłamię
czasu czas skradziony w alkowach
nic to Baśka
trzeba się leczyć z pieprzniętych stworów
prochy wybuchną bo trza
zachować pozory
wysadzić kąty pełne ciem i karaluchów
coś jebnie
jest iskra
na pewno w chorym duchu
bywaj Baśka
w zdrowaśkach
kamienieckiej metafory
Komentarze (23)
dopełniacz: supernowej. Reszty "nie kumam". Pewnie dlatego że "kamieniecka atmosfera" jest mi nieznana. Forma jednak 5
Masz rację z supernowej.
Poprawiam.
"galaktyki marzeń baśniowych" niestrawne, poza tym – dobre.
Tak mi wyszło Tjeri.
Z resztą rozdzielone.
Wiem, że dopełniaczówka, ale może przejdzie (:
To, że dopełniaczówka to mniejszy problem tego wyrażenia. Większym jest zaś jego frazeologiczne wyświechtanie.
Pewniem wyświechtany, ale podobał mi się ten wyświechtanizm:)
A to przepraszam ?
:)))
Podoba mi się, aż chce się zakrzyknąć: ''Michale, to Ty?''
Powrót w wielkim stylu - rozbawił mnie naprawdę. Za to 5
Mało jestem zainteresowany tą opinią :)
Rozpłaczę się, jak Baśka, żegnając się z Michałem... ''trudne sprawy''
laura123 :)))
Z litości nie postawię jedynki, ale wiersz nie wzrusza.
:)))
Trafił tu nasz geniusz poezji i prozy :)
Co banda tak lgnie do mnie?
Zwyczajnie, wiersz bardzo przeciętny, przeczytałem, zostawiłem opinię. Co z nią zrobisz to już nie moja broszka.
Patriota Ty dopiero masz talent.
Do pisania i oceniania :)))
Przypominam, że tutaj oceniamy talent autora zapodanego utworu, a nie komentujących, więc proszę nie odbijać piłeczki, bo to bezprzedmiotowe.
Myślałem, że będzie trochę o kwantach.
Opowijskie kwanty w komentach :)
Ten fragment o: "supernowej w galaktykach marzeń baśniowych" znakomity! ? Końcówka nieco osłabia całość, ale i tak jest ok. Lubisz jak czytelnicy sami dodają interpretacje - dla mnie to opis słynnego: "wszystko płynie", ale również tego jak to odczuwamy. Pozdrawiam 5
A kto ma dawać interpretacje jak nie czytelnicy?
Wiersz ma do tego skłaniać, a nie podawać gotowce.
pansowa, wczoraj nie mogłam jakoś pozbierać wszystkich myśli w tym wierszu, a dzisiaj ułożyły się swobodnie, bez wysiłku, jednak nie są lekkie.
Dwie interpretacje - polityczna, i bardzo osobista.
Prochy.
W pierwszej interpretacji - prochy przodków, w drugiej - prochy jako lekarstwa. Wybieram tę drugą, w której człowiek przemierza step z szablą w dłoni, być może w towarzystwie wielu innych, podobnych mu, zmuszonych do walki z "kątami pełnymi ciem i karaluchów", ale nawet w grupie innych "rycerzy" będzie sam, ze swoimi samotnymi myślami, w swojej samotnej, pojedynczej głowie. Nawet z Baśką trzeba się pożegnać, walcząc, i - poniekąd - ginąc.
Dwa miejsca, które nie istnieją: echo wybuchu supernowej na niebie, podczas gdy ta gwiazda może już dawno umarła, i echo "wybuchu prochów" (skutek przyjęcia leków silnie oddziaływujących na organizm, może na psychikę), w efekcie którego to wybuchu możemy być przysypani wewnątrz, pogrzebani "w środku". Bo niby świat "naprawiony", ale - czy prawdziwy, istniejący, czy już raczej nie?
W tej drugiej interpretacji, którą wybrałam, wiersz traktuję jako uniwersalny, mówiący o zjawisku dot. ogólnie - ludzi, ludzkości. Pokazałeś los wielu, przez pryzmat doświadczeń jednego.
Jestem pełen podziwu dla Twoich poszukiwań.
Bo czasami sam autor pisze z podświadomości.
Tak pisałem ten wiersz.
Z marszu, jednym machnięciem, a frazy i rymy same się składały.
Mało jest świadomych konstruktów z mojej strony, a Ty być może szukasz w mojej głowie to, co w ten sposób napisałem.
I może masz rację.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania