Mieszkańcy pustostanu

Było około godziny szesnastej. Marcel z kumplami Darkiem i Kacprem wracali ze szkoły. Była późna jesień, więc słońce było już prawie za horyzontem.

- To, co idziemy jeszcze? - spytał Darek, wyjmując z kurtki srebrną zapalniczkę.

- Ty no nie wiem, robi się ciemno — odpowiedział niepewnie Marcel.

- Co strach cię obleciał cieniasie? - zaśmiał się Kacper. - Jasne, że idziemy.

- Dobra, dobra po prostu nie chce błąkać się w tej okolicy o tej porze.

Chłopaki zmierzali do starego czteropiętrowego pustostanu. Znajdował się on tuż na obrzeżach miasta. Okolica nie należała do bezpiecznych, bo prawie połowa mieszkańców miała coś poważniejszego na sumieniu niż jazdę po pijanemu bez prawa jazdy. O ile w wakacje, kiedy dzień był dłuższy było tam nawet znośnie, tak teraz o tej porze nikt nie ośmielał się tam wychodzić z domu nawet na mały spacer.

- Ej to wchodzimy od tyłu, żeby znów ten dziad nas nie zauważył — powiedział Kacper.

Dziadem tym był samozwańczy ochroniarz pustostanu, który o ironię jeszcze kilkanaście lat temu był jego domem. Mężczyzna za każdym razem przepędzał stamtąd chłopców, wygadując przy okazji dość niezrozumiałe pogróżki. Przez sąsiadów był uznawany za obłąkanego, odkąd musiał porzucić swój wieloletni dom. Nastolatkowie zaczaili się w pobliskich zaroślach. Marcel delikatnie skinął głową na znak, że mogą ruszać dalej.

- ŁOBUZY!! - rozległ się ochrypły głos.

- O szlag to ten świr, dobra udamy, że wracamy ze szkoły, a jak odejdzie przejdziemy z tyłu.

- Ej, stójcie.

- Czego pan od nas chce, to już ze szkoły tędy przejść spokojnie nie można? - zapytał ze zdziwieniem Darek.

- Ze szkoły o tej porze, za głupka mnie macie? Znowu idziecie zasmradzać tymi petami mój dom. Wynocha stąd.

- Chłopie ty się lepiej w łeb puknij. To jest pustostan, a nie twój dom tam już nikt nie mieszka — zaśmiał się Kacper.

- Nie oni tam mieszkają i nienawidzą tych waszych imprez, Poskarżyli mi się. A teraz wynocha.

Wtedy Darek dał szybki sygnał dłonią i cała trójka pędem pobiegła do środka. Drewniane schody trzeszczały pod ich naporem.

- Dawajcie na czwarte piętro, ten staruch nie będzie miał siły tam wejść — krzyknął Kacper.

Marcel posłusznie wbiegł za nimi, ale od początku miał dziwne przeczucie i wiele wątpliwości, że to nie jest dobry pomysł.

Po wejściu do jednego z pustych mieszkań Darek wyjął z kieszeni kurtki kilka blantów.

- To co, ile bierzecie?

- Wiecie, ja chyba sobie odpuszczę.

- Trudno będzie więcej dla nas.

Po kilkunastu minutach na zewnątrz zrobiło się całkiem ciemno. Zerwał się lodowaty wiatr. W budynku nie było okien, więc zimno ogarnęło cale wnętrze.

- Ej może już idziemy? - spytał Marcel.

- No co ty mam jeszcze cytrynówkę w drugiej kieszeni, w takie zimno warto się rozgrzać.

Wtedy Marcel zauważył jak jeden z blantów leżący na starym przegniłym stoliku, jakby zaczął się poruszać.

- Widzieliście to?

- Co niby, kilka blantów i tyle, o co ci chodzi?

- Jestem pewny, że jeden z nich się poruszył w lewo, a potem w prawo.

- Ta jasne, Marcel nie świruj ja jeszcze ci nie polałem, ale widzę, że ty już swoją działkę wypiłeś. - zaśmiał się Darek.

Wtedy blant poruszył się ponownie.

- Kurwa on nie świruje, ten blant się poruszył. - krzyknął Kacper, podrywając się ze starego fotela.

Wtedy chłopak momentalnie stanął jak posąg. Jego oczy wyglądały, jakby straciły źrenice.

- Kacper chłopie co ci jest? - spytał z przerażeniem Marcel.

- To znowu wy. Tak to znowu wy. Nie macie prawa włamywać się do naszego domu, nie macie prawa tu być. Daliśmy wam szanse, ale teraz zapłacicie za to.

Wtedy chłopak złapał ostrą drewnianą drzazgę i z impetem wbił ją w oko Darka. Ten zakrwawiony i wpół martwy upadł na posadzkę.

- Co to kurwa ma być? Kacper co ci odbiło?

Jednak on nie odpowiedział. Jak w transie zwrócił się w jego kierunku i zaatakował. Marcel usiłował złapać za telefon, ale powoli tracił siły. Kacper złapał go za gardło i wystawił przez okno. Z jego ust zaczęła płynąć gorąca srebrna maż. Zrobił jeszcze jeden krok i obaj runęli w dół. Wszystkiemu przyglądał się samozwańczy dozorca, który siedząc na ławce jedynie uśmiechnął się po nosem.

- Dobra robota — powiedział do siebie.

 

************************************************************

Czy warto to bardziej rozbudować?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • zjadam złych ludzi 07.10.2017
    drzazga w oku, drzazga w mózgu :)
    jest element zaskoczenia. fantastycznie!
    ale srebna maź z ust nie przypadła mi do gustu.
    dalsze losy bohaterów przydałoby się rozwinąć a tekst doszlifować.
    :)
  • marok 07.10.2017
    Dzięki
  • Felicjanna 07.10.2017
    zdecydowanie za krótko, brak wprowadzenia w napięcie. No i, stary, interpunkcja do d... człowiek czyta i zastanawia się, gdzie wstawić przecinki, zamiast poznawać treść
  • marok 07.10.2017
    Rozumiem, dzięki
  • Felicjanna 07.10.2017
    marok skorzystaj z ortografu na gogle. Podstawowe błędy wyłapuje. Ja korzystam- :)))
  • Paweł 07.10.2017
    Witam, mam pytanie, odnośnie tego i innych opowiadań.
    Tworzę projekt związany z grą, jest on o średniowieczu i fantastyce, czy mógłbym zamieścić tam opowiadania które tutaj znajdę?
    Jako dowód autorstwa mogę podać adres strony i autora
  • Pawle, potrzebujesz zgody autora. Sam link do źródła oraz podpisanie autorem nie załatwia sprawy. Jeśli nie wyczerpiesz formuły prawa cytatu (poczytaj o tym) niestety nie możesz bez pytania umieszczać całych dzieł do których istnieją zastrzeżone prawa autorskie. Każde dzieło jest automatycznie objęte takimi prawami, chyba, że autor je z niego zdjął lub zmienił zakres ochrony.

    Zainteresują Cie hasło:

    prawo cytatu
  • zaciekawiony 07.10.2017
    "słońce było już prawie za horyzontem." - ale pod czy nad?

    "To, co idziemy jeszcze?" - przesuń przecinek: "To co, idziemy jeszcze?"

    "Nie oni tam mieszkają" - a tutaj dodaj: "Nie, oni tam mieszkają"

    "Wtedy chłopak złapał ostrą drewnianą drzazgę" - a skąd ją wziął? Przydałby się jakiś opis pokoju, w rodzaju że leżały tam dechy i kawałki mebli.

    Jak na taką miniaturkę, wypadło całkiem nieźle. Zakończenie jak widzę otwarte, bo nie wiadomo czy chłopcy zginęli, więc możesz coś jeszcze dodać.
  • marok 07.10.2017
    Dzięki, kolejne opko już się tworzy :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania