Mieszkanie na poddaszu
Jestem mieszkaniem na poddaszu świata,
Które, już wiem to, samo w sobie mieszka;
Oddycham firan falą, sokiem lata
Poję pokoje. Jestem duchem miejsca.
Okna na przestrzał, ja = przeciągi stałe.
Niczym pustynia = klepka zakurzona.
Duch jest przeciągiem, a mieszkanie – ciałem...
W lustrach przeciwnych pogoń nieskończona.
Już ta zagadka stara, o mieszkańca
Tego pokoju tuż pod nieb sufitem:
Maga lub gnoma, a może skazańca –
Źle przepisanym, połamanym mitem.
To ja nim jestem, sam w sobie się mieszczę!
Ten, kto rzecz pojmie, odwiedzić mnie może
Pod dachem, niebem. Tam, gdzie wolna przestrzeń,
Tam ze słów jedno tylko mieszka: Boże!
Komentarze (24)
Bardzo mi się podoba.
Klimat, zabawa słowem, taki wiersz – uroczysko.
Dziękuję, dawno chciałem napisać o mieszkaniach na poddaszu, ale nie mogłem złapać wątku... Aż do wczoraj, po nieprzespanej nocy, kiedy wszystko rozumie i czuje się lepiej.
Pozdrawiam ?
Cóż za wspaniała megalomania tego mieszkania, a w te upały, na takim poddaszu to jedynie smród spoconych stóp wyczuć można, a nie ducha :D
To może ten smród moich stóp tak mnie upaja dzisiejszego lata ?
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor upajaj się czym chcesz byle by Ci dobrze służyło, a widać, że służy:D
Materazzone ?
Kiedyś miałam koleżankę, która mieszkała na poddaszu drewnianego domku. Opowiadała, że nie musi kupować węgla na zimę ani ogrzewać wody w kranie, bo pod nią mieszka dziadek - zmarźlak. Tak hajcuje w piecu, że ona ma podłogowe ogrzewanie.
Poddasze czerpie z tego, co pod podłogą, a nad dachem - już tylko gwiazdy. I można westchnąć - z zachwytu, bólu lub... zgrozy - "Boże".
Tak, to westchnienie "Boże", nie jest jednoznaczne, fajnie to zauważyłaś. Dla mnie najwyższe mieszkania należą jakby do innego świata, ja sam mieszkam w bloku pośrodku...
Pozdrawiam ?
W kontekście Twoich komentarzy (bezsennej nocy) winą obarczał upał nieznośny, jeszcze bardziej doskwierający na poddaszu mimo pootwieranych okien na przestrzał.
Rozumiem, że stawiając siebie jako poddasze - mieszkańca własnego poddasza chcesz zwrócić uwagę na to jak masz blisko do nieba. W zasadzie oddziela Cię od niego tylko dach :)
Wracając jeszcze do początku mojego komentarza. Ale upał - Bożę!
Chociaż wtedy równie dobrze mogło by być siarczyście ;)
Do Nieba bliżej jest powiedzmy z USA albo z Tybetu... Albo z ostatniego piętra... Oczywiście to iluzja, tam jest dobrze, gdzie nas nie ma. Niebo to pełna satysfakcja i akceptacja obecnego położenia, na przykład. W tym sensie wiersz ma za źródło przeżycie jak najbardziej pozytywne... Podczas upałów mniej się je, co też może wpływać dobrze na psychikę.
Ha, "Boże" i "K***" to niemalże synonimy obecnie ?
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor
B i K prawda :P
Nie zapomnij pić wodę! Jeść nie trzeba.
Kolejny boski tekst... co to będzie, proszę boga, jak my to przeżyjemy?
Jest prosty sposób, ale nie mogę sam powiedzieć ?
Niech, bogu, powie, niech maluczcy wiedzą...
U Ciebie te domy, wieżowce żyją podobnie jak zwierzęta i ludzie, więc dlaczego nie dać mieszkaniu ciała i ożywić duchem przeciągu. Nie bardzo rozumiem tego mieszczenia się w sobie, ale w magii rozumienie nie jest istotne:). M
W zasadzie jest tam, że to mieszkanie mieszka w sobie. Ale masz rację. To chyba podobnie jak z duszą czy duchem; jesteśmy nim, i zamieszkujemy w sobie samych, w ciałach. Swoją drogą ciekawe jest, że człowiek = dusza + ciało, a więc sama dusza człowiekiem nie jest...
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor, bardzo klimatyczne miejsce na poddaszu, sprzyjające poezji. Pozdrawiam i czytam z przyjemnością ?
rozwiazanie : bardzo mnie to cieszy,
Pozdrawiam również ?
Pobóg Welebor To matematyka, królowa nauk, 2 nie równa się 1.
Marek Żak : ha, Lem uważał że matematyka nauką nie jest, a tylko jej narzędziem. Dostarcza narzędzia opisu. Liczby arytmetyki to tylko wynik liczenia. Można się spodziewać, że matematyka dostarczy narzędzie opisu także dla tego, o czym mówię. Paradoxalny rozkład kuli pokazuje, że 2 może równać się 1... Fizyka kwantowa jest magiczna, zatem matematyka która za nią stoi również...
Istnieje „dowód”, który można wyprowadzić
przyjmujemy że:
?=?, ?,?≠0(1)
Pomnóż przez ?
?2=??(2)
Odejmij ?2
?2−?2=??−?2(3)
Faktoryzacja:
(?−?)(?+?)=?(?−?)(4)
Anuluj (?−?)
z obu stron:
?+?=?(5)
Ale wiemy ?=?
więc gdziekolwiek zobaczymy ?, możemy napisać ?
:
?+?=?(6)
2?=?(7)
2=1(8)
Gdzie wkrada się błąd?
Wszystko aż do równania 4 jest absolutnie w porządku — ale na tej linii dzielimy przez (?−?)
— lub wywnioskuj, że jeśli ?×?=?×?→?=?
Jednak - wiemy, że ?=?.
Dlatego ?−?=0między równaniem 4 i 5 dzielisz przez zero.
Ponieważ dzielenie definiujemy jako mnożenie przez odwrotność, nie można dzielić przez 0, gdyż nie istnieje liczba odwrotna do 0 tzn. nie istnieje liczba, która pomnożona przez 0, da element neutralny mnożenia czyli 1. Zero nie może być dzielnikiem, ponieważ takie działanie nie ma sensu liczbowego i jest niewykonalne.
Rozważać:
5×0=0
I 7×0=0
Zatem 5×0=7×0
Anuluj zera: 5=7
szalony wniosek!
Właśnie dlatego dowód jest błędem — w połowie wykorzystuje nieprawidłową operację matematyczną.
Jest to jednak interesujące, ponieważ jest ukryte w stopniu, który wiele osób robi prawie instynktownie — po prostu unieważniając
Ale bądź spokojny, 2≠1
Dzięki, chyba się z tym spotkałem, później spróbuję zrozumieć... Nie jestem matematykiem, choć kiedyś przebrnąłem przez dowody obu twierdzeń Gödla... Ale znam kogoś, kto jest, i On mówi, że to co wyrabia się w nowoczesnej fizyce (rachunki na nieskończonościach) woła o pomstę do nieba. A jednak! – rzeczywistość tak działa, woła samym swym istnieniem o pomstę do nieba ?
Niemniej moje pieski są dwa i mają jednego właściciela, 1=2 ?
A to mi przypomina teologiczne rozważania o Trójcy Świętej ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania