Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
MIGAWKI Z KENII – STARY ANGLIK
Wypisałem się na chwilę z Europy. Wziąłem wolne. Nieracjonalnie wyskoczyłem z kołowrotka. Zniknął niedookreślony filtr żalu za człowieczeństwem utraconym. Przestało mi pachnieć wypartym strachem starannie pokrapianym alkoholem*. Pojawiła się biologiczna energia kontynentu Afryki.
Informacja o skandalu otwarcia igrzysk olimpijskich w Paryżu z udziałem osób transpłciowych dodarła do mnie z kilkudniowym opóźnieniem. Pochyliłem się nad nią jak nad ulotką za wycieraczką samochodu po deszczu. Nie bardzo wiedziałem co z nią począć.
Jest niedziela i przed kościołem St. John Bosco w Nairobi stoi stary Anglik. Owinięty w pogniecioną kurtkę i szalik dygocze z zimna mimo 18 stopni Celsjusza. Jego organizm jest już w pełni afrykański. Na moje niezbyt przemyślane pytanie jak długo mieszka w Kenii udziela odpowiedzi myląc się zapewne o jakieś 20 lat. Industrialne pytanie o pomiar wprawiło go w zakłopotanie. Tu czas raczej pęcznieje bulwami niż kroczy miarowo sekundami.
*https://news.un.org/en/story/2024/07/1152516#:~:text=It%20seems%20that%20Europeans%20don%E2%80%99t%20want%20to%20give,year%20-%20making%20them%20the%20world%E2%80%99s%20biggest%20drinkers.
Komentarze (2)
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... to, czym żyje nasz kontynent, wydaje się dużo mniej znaczące, gdy akurat jesteśmy na innym... W sumie ciekawe jakie to uczucie - nie miałam jeszcze okazji go doświadczyć.
Może kiedyś wybiorę się gdzieś dalej choćby po to, by się przekonać, jak to wpłynie mi na mentalność.
PS: Też mam tekst ze słowem "migawki" w publikacjach - ale to dlatego, że piszę w nim o języku migowym :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania