MIKRUS

Gdy zadzwonili ze szpitala, że go ratują i operacja trwa, nie bardzo zrozumiał, co i jak. W pierwszym odruchu szlachetności wysłał do żony SMS z informacją, że tam jedzie. A kiedy znalazł się przed operacyjną salą, ona już była: zapłakana, roztrzęsiona, pełna pytań o sens.

 

Niestety, nie mógł na nie odpowiedzieć. Też zaskoczyło go, że nic nie wie o powodach tego kroku i w tym momencie uświadomił sobie, że nie tylko o powodach, ale i o całym życiu syna, wie piąte przez dziesiąte. Kim był poza swoim pokojem, co robił za jego drzwiami, jakich miał kumpli (o ile ich miał)? Same braki konkretów i mnóstwo niewiadomych.

*

Mały już od dawna przestał być mały. Wydoroślał, zrobił się milczący, jak gdyby nieobecny, jak gdyby zapatrzony do środka, w ekran telefonu. Skryty, pochłonięty myślami niedostępnymi dla innych, sprawiał wrażenie gbura i opryskliwca.

 

Kiedy próbowali się od niego czegoś dowiedzieć, w odpowiedzi dostawali zestaw lakonicznych oburknięć, monosylab i onomatopei. Nic wyjaśniającego, dalej więc nie mieli rozeznania w jego problemach i wkurzało ich to nie na żarty.

A razem z uświadomieniem sobie tego faktu, poczuli, że jak skończy się proces rehabilitacji, zajmą się nim naprawdę. Od nowa zaczną z nim przebywać, otoczą go miłością i okażą się rodzicami.

Owładnęła nimi nieznana przedtem fala czułości. Po raz pierwszy od chwili szczeniackiego ślubu poczuli się na odpowiednim miejscu: potrzebni, a droga, którą chcieli iść, że jest najlepsza, najwłaściwsza, nareszcie jedyna spośród mrowia innych.

 

Doznawali wtedy uczuć dalekich od wcześniejszego egoizmu. Ogarniało ich wówczas osobliwe wzruszenie na myśl, że musiało dojść do tragedii po to, by zdołali otrząsnąć się z pragnień wyłącznie o sobie.

 

Kiedy więc snuli rozważania o pooperacyjnej przyszłości, gdy upajali się własnymi planami naprawy dotychczasowych błędów i dosłownie roznosiła ich ochota, by przytulić dzieciaka jak za dawnych lat, gdy zamierzali przyznać mu, że pobłądzili, przeprosić go i obiecać zmianę, drzwi sali otworzyły się i wyszedł lekarz z wiadomością, że nic się nie dało zrobić.

*

Sekcja wykazała minimalną obecność narkotyków we krwi, co nie było niczym nadzwyczajnym, zważywszy na wiek. Rozbieranie zwłok na czynniki pierwsze, też nie pozwalało na jakiekolwiek spekulacje, a snucie teoretycznych rozważań pod hasłem z jakiej przyczyny, mijało się z celem i przekraczało kompetencje preparatora.

Szesnaście lat, potężne, dobrze zbudowane chłopisko, żadnych tropów, najmniejszego śladu, ani jednej sensacyjki dającej im pojęcie, co doprowadziło go do bezwyjściowego stanu.

 

Żona, a on w ślad za nią, na darmo starali się przeniknąć do wnętrza tajemnicy. Obojgu zawilgły oczy, bo każde z nich przypominało sobie fragment, anegdotę ze zdarzenia z jego dzieciństwa: on, kiedy był z nim na spacerze, ona, jak się bawili, śmiali, cieszyli bez powodu, a każde żałowało, że dalszego ciągu już nie będzie i jedyne, co się wydarzy, nazywa się milczeniem, pustką i postrzępionymi nerwami.

*

Na pogrzebie było wielu sąsiadów z bloku, babcia i ma się rozumieć, oni. Trochę zdziwił ich spory tłum sąsiadów, ale nie musieli ich pytać, dlaczego przyszli, gdyż kiedy składali im kondolencje, sami mówili, że był lubiany, dobrze się z nim rozmawiało i nie mają pojęcia, dlaczego targnął się na życie.

*

Pomysł, by zbadać sprawę, przyszedł im od razu, gdy wrócili z cmentarza. Od roku, gdy zakazał im wchodzenia do swojego pokoju, nie byli w nim: też opowiadali się za prywatnością i też nie mieli zwyczaju niuchać w cudzych szpargałach.

 

Teraz jednak, gdy jego rzeczy stały się bezpańskie, zajrzeli do nich z zachłanną ciekawością. Okazało się, że w jednej z szuflad jego biurka znajduje się zeszyt z zapiskami o sprawach nie nadających się do zrozumienia.

Rzecz jasna słyszeli o istnieniu czegoś takiego, ale nie przypuszczali, że ich syn stanie się bohaterem wielu internetowych filmików, na których widać, jak jest bity i jak jednemu z rówieśników obciąga laskę.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania