Milczenie
Wśród szkła porannego i dymu z topoli,
gdzie cień się ściele jak niedokończony
wiersz — tam cię widzę, a nie ma cię wcale,
choć echo twej mowy wciąż drży pod powieką.
Serce jak płomień w szkle się zamyka,
bije – lecz dla kogo? – pyta w przestrzeni,
a dłonie, jak skrzydła strzaskane od lotu,
nie sięgną już ciebie – jesteś za cieniem.
Z ust mych nie zrodzi się słowo, co wraca,
bo każde już tylko na śmierć jest pisane,
a miłość – ta święta, ta z krwi wyłuskana –
na twej obojętności wykrwawia się rano.
Nie jesteś snem moim – snem jesteś snu cudzego.
Nie jesteś tchnieniem – lecz pustką w oddechu.
A ja, jak żołnierz po bitwie bez celu,
niesiony przez wiatry, co niosą już tylko echo.
Więc milcz. Ja przemilczę to serce i ranę,
i odejdę – jak cień – gdzie nie ma już ciebie.
Tam cisza mnie przyjmie bez westchnień, bez pytań,
i złoży na ustach ostatnie "dlaczego".
Komentarze (7)
Ja tylko dodam, że niektóre Twoje wiersze są zbyt podobne do siebie - nie wpadnij w pułapkę "produkowania" tekstów, zwłaszcza, że nie rymujesz, a to pozwala pisać, i pisać, i pisać w nieskończoność. Często wciąż o tym samym...
A znane są tu, na opowi, takie przypadki ;))
W każdym razie będę Ci kibicował!
Zgodzę się, że jest kilka podobnych wierszy do siebie ale szczerze tak miało być. Temat trochę się zapętlił bo w tych powtórzeniach wylewam 100% siebie. Masowej produkcji nie będzie bo to bez sensu ;d
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania