Milczenie
Na przystanku stal już spory kawałek czasu. W tej samej pozie obserwował przechodzących obok ludzi. Ci jednak zabiegani i zamyśleni nie zwracali na to uwagi. Po kolejnych kilku minutach z oddali wyłoniły się reflektory tramwaju, na który czekał. Gdy ten zatrzymał się, pośpiesznie wszedł do środka i zajął miejsce praktycznie na samym końcu. Pozostali skierowali raczej na przód, jakby wyczuwając tę niechęć bijącą od niego.
Stare i nadłamane plastikowe oparcie za każdym razem, gdy próbował się oprzeć, wydawało wyjątkowo denerwujący dźwięk. Tramwaj mijał kolejne przystanki, a on obserwował rozświetlone setkami lamp miasto, które, mimo że był środek nocy tętniło życiem bez ustanku. Ludzie spacerowali albo biegli spóźnieni na metro czy autobus. Niekiedy obok torowiska pałętały się gromady bezpańskich psów. Na ławkach pod lampami owinięci w stare gazety smacznie spali osiedlowi pijacy i bezdomni. Szare blokowiska mieszczące się w głębi poza światłem lamp częściowo pochłaniane były przez delikatny, ale nadal istniejący nawet w tak ożywionym mieście mrok.
Nagle tramwaj dość gwałtownie zahamował. Początkowo mężczyzna myślał, że dojechali do skrzyżowania torowisk, ale były to błędne przypuszczenia. Torowisko było praktycznie linią prostą, bez żadnych skrzyżowań przez następne co najmniej dwa kilometry, a do przystanku był jeszcze kawałek. Inni z niepokojem wstali ze swoich miejsc i niczym małe dzieci, które zaczęli wyglądać przez okna. Drzwi otworzyły się. Kilka osób wyszło na zewnątrz i już po chwili rozległ się przeraźliwy krzyk.
- Boże on nie żyje!!
Mężczyzna również wyszedł i od razu dostrzegł, że na szynach leży pogruchotane ciało.
- Dobra ludzie zamknąć mordy, bo zaraz cale osiedle będzie wiedzieć, a tego nie chcemy — wyraźnie zaznaczył.
W tym samym czasie z tramwaju wyszedł zdezorientowany i wystraszony motorniczy. Ocierając pot z czoła, podszedł bliżej zwłok.
- Ja nie chciałem. Facet wbiegł znienacka. Nie zdążyłem zahamować.
- Tłumaczyć to ty się będziesz przed prokuratorem — rzucił ktoś z grupki pasażerów.
- Co ja powiedziałem? Zamknąć się.
Mężczyzna podszedł bliżej zwłok. Były praktycznie przecięte na pół.
- To jakiś pijak. Wódą śmierdzi na kilometr. To dobry znak — oznajmił.
- Dobry znak? - motorniczy poczuł, że sytuacja zaczyna go przerastać.
- Możliwe, że jest bezdomny, a to znaczy, że nikt go nie będzie szukał. Teraz wszyscy niech na mnie patrzą — powiedział, kierując palec na swoje oczy. - Nie widzieliście tego. Ten kurs przebiegał tak jak zwykle. Nie zatrzymaliśmy się.
- Co to ma znaczyć? Mamy go tak zostawić i odjechać? - spytał jeden z pasażerów.
Mężczyzna podszedł do motorniczego.
- Ci idioci mogą nas wydać, ale nie muszą. Wrzucimy truchło do kontenera.
- Ale i tak ktoś prędzej czy później znajdzie je.
- Co z tego? My będziemy czyści i to najważniejsze.
Motorniczy przytaknął i skierował wzrok na pasażerów.
- Proszę wsiadać do tramwaju. Mamy lekkie opóźnienie. Chyba że państwo wolą być oskarżeni o współudział?
Pasażerowie jakby nigdy nic posłusznie wsiedli do środka. Nikt nawet nie skomentował tego, co widział. Ciało wrzucili do pobliskiego kontenera na śmieci.
- To wszystko? - spytał motorniczy.
- No pewnie — odpowiedział z uśmiechem mężczyzna. - I kto mówił, że życie nie jest proste?
Komentarze (7)
Nie wiem, czy można to nazwać czarnym humorem, ale tak mi się skojarzyło. Dobry tekst, podobał mi się :) Po co sobie utrudniać, skoro wszystko może być tak proste (z przymrużeniem oka, to piszę) Pozdrawiam :)
PS. kotek ma fajne okulary :)
Robaczki:
"Stare i nadłamane plastikowe oparcie za każdym razem, gdy próbował się oprzeć, wydawało wyjątkowo denerwujący dźwięk" - szyk zdania dziwny. nie lepiej "za każdym razem, gdy probował się oprzeć, stare i nadłamane oparcie wydawało wyjąkowo denerwujący dzwiek" ? albo mozna jeszcze podzielic to na 2 zdania. Obadaj.
"- Noe pewnie — odpowiedział z uśmiechem mężczyzna." - 'e' ci się wkradło. Chyba.
No dobra, to tyle. Maruś, dwa słowa - naprawdę super. Czytałam ostatnio 'Wielką wojnę" twoją i mam porównanie. Jest o-g-r-o-m-n-y progress. Bądź tego świadom. Tylko tak dalej.
Otrzymujesz najbardziej zasłużone 5 jakie tylko można dostać.
Do miłego :)
"Pozostali skierowali raczej na przód, jakby wyczuwając tę niechęć bijącą od niego." - "się" mi tu brakuje
"- Noe pewnie " - to e chyba niepotrzebne
Wiec tak, opowiadanko niczego sobie, aczkolwiek końcówka trochę taka... hm... no nie wiem.
Jedno nie ulega wątpliwości - tekst czyta się płynnie i jest przyjemny w odbiorze.
Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania