Milda
Srebrna łezka, w uchu kolczyk.
Oczy ze szkła, anioł to, czy
córka wróżki Celestyny.
Białe nóżki tej dziewczyny
rozpryskują rosę.
Wiem, że to sen.
Łąki barwy, duszno, kwietnie,
dziewki nerwy nóż to, co tnie
listki, mlecze, łodygi, płatki.
Czystki mieczem, na migi kwiatki
pokazują na nią.
Znać to nie anioł.
Wieczór, obcas, fryz, makijaż
- oto czas by gryźć, nawijać
o wróżce matce, podłej Celestynie.
Ona tak chce, podlej, szelest minie
i ucichnie wredna córa.
Cóż - natura.
Komentarze (6)
O, super. Podoba mi się.
Dzięki
Milda bogini piękna i miłości. Ale jak to z boginiami bywa, zastanawiamy się czy jest autentyczna, czy być może naturę oszukano.
Pozdrawiam i popiołem posypać.
Syp. Podziękował
Przyjemnie mi się czyta ten tekst, który moim zdaniem sprzyja wyobraźni i inspiracji. 5, pozdrawiam :-)
Podziękował
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania