Miłość 100 lat później...Nadzieja nadeszła część 1

Cześć wszystkim, postanowiłam wrzucić nowe opowiadanko :) Trochę fantastyczne z wątkiem miłosnym. Pełnen namiętnośći i erotyzmu...

Mam nadzieje że się spodoba :)

 

Przyszłość 100 lat później, środowisko rozwinęło się celująco, cywilizacja osiągnęła pierwszy stopień popularności. Utworzono agencje sprawiedliwości i klonowania, ja to tak nazywam. Agencja klonów, co miesiąc produkują kolejne 10 000 nowych klonów. Nie ma biedy ani bezrobocia. A moje życie jest dość ciekawe, jak dla mnie. Pracuje w tajnej jednostce FBI .Moim zadaniem jest likwidowanie zbuntowanych klonów. A dlaczego zbuntowanych? Dlatego że każdy klon ma taki sam umysł, którym można kierować, ale nie zawsze. Niektóre wykluwają się z własnym umysłem na którym nie można panować. Wtedy im się nie podoba to co robimy z nimi i się buntują, a ja ich zabijam z moim zespołem 9-osobowym. Najlepszy zespół do spraw indywidualnych. Każdy dzień wygląda tak samo. Wstaje rano, śniadanie, prysznic i ruszam do pracy, dostaje zlecenia i wypełniam je, wracam do domu, zazwyczaj cała w krwi i pocie. Kąpiel, kolacja, wiadomości i spać. Ale pewnego dnia było inaczej...

 

Gdy przyjechałam do agencji. Zajęłam miejsce w swoim biurze. Mój pokój, czyli moje biuro było dość duże i przestronne. Na przeciwko drzwi stoi duże biurko, widok na miasto, kanapa na 5 osób, stolik i dwa fotele. Jakaś tam małą szafeczka z wazonem na kwiaty, szafa na ubrania i obrazy na ścianach. Mało trochę rzeczy, ale nie lubię jak w pokoju jest napchane wszystkiego. Zaczęłam szperać na laptopie z w dokumentach, ktoś puka do drzwi:

-Proszę.

Wchodzi mój zespół: Scott, Alison, Derek, Megan, PG, Tom, Katlyn, FDR, Tuck. Zaczynają się skarżyć na agencje że nas oszukała, ale ja nic nie rozumiem, bo wszyscy mówią na raz.

- Czkajcie, czekajcie. Niech jedna osoba mówi, Scott co się dzieje?

Mówię i gestykuluję.

- Doszły nas słuchy że agencja nas oszukała w sprawie zabijania tych ścierw.

- Jak to?

- W radiu mówili na ten temat. Na początku nie wierzyliśmy, ale później postanowiliśmy, że pójdziemy do ciebie.

- Wiedziałam że lepiej im nie ufać!

-Więc jaki masz plan, co robimy?

Pukam końcówką od długopisu w usta. Myślę i myślę. Spoglądam na nich i się uśmiecham. Scott od razu się domyśla co mi chodzi po głowie.

-Na pewno tego chcesz?

- Tak, a masz jakiś inny plan? Jak pójdziemy do nich na rozmowę to albo nas zabiją albo nas wyleją z roboty i nic nie załatwimy.

- No to słuchajcie ludzie brać wszystko co strzela, co wybucha, co się nada na wojnę. Kamizelki kuloodporne, wszystko to co macie, idziemy się zemści za to wszystko.

- Tak jest.

Wstaję z krzesła i zwracam się do wszystkich.

-Robimy tak. Idziecie wszyscy do domu, jak powiedział Scott bierzecie wszystko co się przyda. Spotkajmy się u mnie o 22. Do czasu wymyśle plan, ale również wy możecie. Dalszą część powiem wam u mnie. Rozumiemy się?

- Jasne.

-Pilnować żeby was nikt nie śledził. Scott zostań na chwilę.

Wszyscy się zbierają do wyjścia, ale Scott zostaje. Stoi koło drzwi spoglądając na mnie.

Scott Max Price. Lat 25. Miejsce urodzenia California. Byliśmy ze sobą dwa lata. Niestety nas związek się rozpadł bo nas przyłapali jak dotykał moich pośladków. Akurat w tej agencji jest zakaz związków miedzy pracownikami. Powinni nas wyrzucić ale tego nie zrobili bo jesteśmy skutecznym i najlepszym zespołem. Nasz związek był dość intensywny, miedzy nami był pociąg fizyczny, nie wiem czy teraz jest. Od momentu naszej rozmowy czyli, ja, on i szef wszystkich szefów nie rozmawialiśmy ze sobą na temat naszego związku, teraz mam okazję. Zamykają się drzwi. Wstaję z krzesła i siadam na końcu biurka. Trudno jest się poruszać na obcasach i bardzo obcisłej sukience w kolorze czarnym. Patrzę ciągle na niego, a on na mnie. Pokazuje dłonią na fotel. Wypuszcza powietrze z płuc i podchodzi do fotela i siada. Chwila ciszy.

-Więc, po co miałem zostać?

- Chcę porozmawiać o... nas.

- To dobrze, bo ja też chciałem ostatnio.

- Mam takie pytanie.

- Słucham..

- Podobał ci się nasz związek?

Przejeżdża kciukiem po wardze w tą i z powrotem. Patrzę na jego usta i na ten palec, gorąco mi się robi. Sprawdza mnie, jak reaguje na niego. Zaczynam się kręcić na biurku i wstaje. Obracam się plecami do niego i podchodzę do okna, spoglądam na miasto. W końcu słyszę odpowiedź.

- Tak podobał mi się.

Słyszę oddech za sobą, w oknie odbija się jego twarz. Przegryza wargę. Szepcze mi do ucha:

-A tobie?

Obracam się w jego stronę i opieram się o zimna szybę. Lecz on stoi przede mną, nie dotyka mnie, ale czuje jego ciepło. Głośno oddycham i częściej przegryzam wargę.

- Nie zaprzeczam.

- Rozumiem.

Przegryza wargę i oblizuje usta. Chwila ciszy i znów zadaje pytanie:

-Pragniesz mnie?

-Taa...

Zanim coś powiem łapie za jego krawat i pociągam do siebie. Momentalnie łapie mnie za biodra i opiera o szybę, nasze usta się łączą, a oddechy wyrównują. Rozpinam mu koszulę, a on łapie za zamek i odpina sukienkę, ściągając ze mnie połowę. Odsuwa się ściąga koszulę. Mięśnie na brzuchu i klatce piersiowej napinają się, kładę dłonie na torsie i przejeżdżam w dół przyciskając paznokcie do skóry, krzywi się na to uczucie. Koszulę rzuca na ziemie. Łapie za moje pośladki, ściska je lekko i mnie podnosi. Zaplatam go nogami w pasie. Idzie w stronę kanapy. Delikatnie mnie kładzie oraz kładzie się na mnie. Ściąga do końca sukienkę, a ja zostaje w samej bieliźnie. Rozpinam mu pasek i rozporek w spodniach, po chwili są już na ziemi. Pocałunkom niema końca, w końcu spędzamy ze sobą dwie cudownie i wyczerpujące godziny.

***

Leże na jego klatce piersiowej. Słucham jak oddycha. Smyrga mnie po nagich plecach, a ja go po torsie. Dalej nie wierze że my jesteśmy razem i zrobiliśmy to na kanapie u mnie biurze. Uśmiecham się jak głupia.

- Co tak się uśmiechasz?

- A tak sobie. Nie wierze że zrobiliśmy to tutaj, na tej kanapie.

- Jeszcze została nam podłoga, biurko, a dalej się coś wymyśli.

-Taki chętny widzę że jesteś.

- Na ciebie zawsze trzeba być chętnym i gotowym.

Spoglądam na niego, potem na te piękne, pełne usta i składam na nich delikatny pocałunek.

- Mogliśmy wcześniej pogadać o naszym związku.

- Racja, mogliśmy.

- Możliwe, że dziś widzimy się ostatni raz i ostatni raz spędzamy w łóżku.

- Tylko tak nie mówi!- głośno mówi.

- Ale jak mam mówić? Możliwe że nie wrócimy stamtąd żywi.

Jego ciało momentalnie się spina, przeczesuje włosy palcami i wypuszcza z płuc powietrze głośno.

- Nie! Przestań! Nie mów tak!

- Dlaczego?

Zastanawia się chwilę. Układa słowa w myśli. Ciekawe o czym i dlaczego poświęca tak dużo czasu na to myślenie?

- Aleks, ja... ja cię kocham.

Patrzę na niego i nie rozumiem tych słów. Czy on powiedział że mnie kocha? Dobrze słyszałam? Patrzy mi w oczy, a ja jemu. To niemożliwe, nas wyłącznie łączył seks i nic więcej. Byliśmy parą, ale nigdy nikt nie powiedział "Kocham Cię"

-Co?

Łapie mnie za dłoń i całuje wewnętrzną stronę.

- Kocham Cię.

Odwracam wzrok od jego, patrzę w sufit i zakrywam dłonią oczy. Mówię cicho:

- Nie to się nie dzieje.

Kładzie zimna dłoń na moim brzuchu. Wzdrygam się. Odkrywam oczy i spoglądam na niego, patrzy mi w oczy. W pewnym momencie jego dłoń zsuwa się niżej i jeszcze niżej. Gorąco mi się robi. Łapie za jego dłoń i przesuwam na bok. Wstaje z kanapy naga, podchodzę do jego koszuli, schylam się . Ujmuje i zakładam na nagie ciało. Podchodzę do okna, opieram czoło o zimną powierzchnię szyby i zamykam oczy. Łapie moją dłoń, ale ja ją wyciągam z jego uścisku. Szepcze:

-Aleks?

Nie odpowiadam. Nie mogę się przyznać, że go kocham bo sama nie wiem.

- Dlaczego mnie odpychasz?

- Nie wiem.

- Czego nie wiesz?

- Nie wiem co do ciebie czuje.

- Wiesz.

-Nie.

Łapie mnie za ramiona i obraca żebym spojrzała w jego cudne oczy. Patrzę na niego i wsłuchuje się wszystko co chce powiedzieć.

-Ty tez mnie kochasz, wiem o tym. Pamiętasz jak mieliśmy jedna z wielu misji i mnie wyciągnęłaś z domu płonącego. Pamiętasz jak później robiłaś mi sztuczne oddychanie. Ale było już za późno i się popłakałaś i mnie pocałowałaś ostatni raz. A ja się obudziłem. Pamiętasz to?

- Skąd to wiesz? Jak to?

- Nie uwierzysz, ale widziałem to wszystko, stałem koło ciebie.

- To nie możliwe.

- Wiem, też tak myślałem , ale jednak to się stało. Pamiętasz jak poszliśmy do baru na piwo i razem tańczyliśmy, a później na spacer i do łóżka. Pamiętasz jak nas napadli i chcieli cię zgwałcić na moich oczach. Pamiętasz jak wtedy płakałaś, jak się darłaś, jak ja się darłem. A później się wyrwałem i wszystkich zabiłem. Nie pamiętasz tego, na prawdę?

- Pamiętam i to dobrze. Ale to nic nie znaczy.

- Nic nie znaczy, na prawdę? Pamiętasz nasz weekend na Hawajach? Jak byłaś zachwycona moim ciałem, jak pamiętam to było pierwszy raz kiedy mnie widziałaś bez koszulki. A później się tak napaliłaś na mnie, że się kochaliśmy kilka godzin. A następnego dnia nie mogliśmy się ruszyć z lóżka bo nas wszystko bolało. Pamiętasz wtedy nasz prysznic. Co robiliśmy pod tym prysznicem. Nie pamiętasz tego? Tego uczucia, jak by ciągnęło ciebie do mnie. Mam to samo uczucie.

- Pamiętam wszystko. Każdą sekundę, minutę, każdy miesiąc spędzony z tobą. Ale nie jestem pewna to co czuje do ciebie.

Łapie mnie za ramiona i staje kawałek przede mną. Czuje te dziwne uczucie które przyciąga mnie do niego. Jakby mnie ktoś pchał z tyłu w jego stronę.

- Czujesz to? Aleks?

- Tak czuje. Boje się.

- Ja też, ale będzie wszystko dobrze.

Łapie mnie za kark i przyciąga mnie do siebie, głaszcze mnie po głowie.

- Bedzie wszystko dobrze, obiecuje.

Przytulam się mocniej do niego. Wciągam powietrze i mówię:

- Nie pozwól mi odejść. Proszę..

-Nie pozwolę. Nigdy.

- Yhm.. Scott.. Wiesz że jesteś nagi?

- Tak wiem, nie podoba ci się? Mam się ubrać?

Odrywam się od niego i przyciskam swoje biodra do jego męskości. Momentalnie odchyla głowę w tył, otwiera lekko usta i zamyka oczy. Zaczynam całować go w szyje, aż dochodzę do ust. Wsuwam do jego ust język i zataczam kółka. Lecz on łapie mnie jedną ręką za pośladek i ściska a drugą za pierś lekko ściskając. Na to uczucie odchylam głowę do tyłu. A on zaczyna mnie całować w szyje. Cicho jęczę. Podskakuje, a on łapie mnie za pośladki. Oplatam go nogami w pasie. Całuje jego usta. Delektuje się jego zapachem i smakiem. Sadza mnie na biurku. Odgarniam jedną ręką rzeczy żeby mieć więcej miejsca. Odrywa się od moich ust i patrzy na mnie drażniąc palcem moją wargę, szepcze:

- Bądź ze mną, proszę...

Patrzę na niego. On na prawdę mnie kocha, wiedzę to w jego oczach.

- Będę.

Całuje go namiętnie.

- Pragnę cię.

Te dwa słowa wypowiedziane przez jego odbijają się w moim podbrzuszu. Takie dziwne uczucie. Jakby mi coś tam latało. Mam motylki. Pragnę go tak samo jak on mnie.

- Ja ciebie również.

Ściąga ze mnie koszulę i rzuca na ziemie. Podnosi, oplatam go nogami w pasie. Wplatam palce w jego włosy i całuje namiętnie. Niesie mnie w stronę kanapy. Kładzie na nią i kładzie się na mnie. Po chwili czuję go w sobie. Wycinam się w łuk i oddycham głośno.

 

 

Następna cześć wkrótce... :D Piszcie komentarze bo nie wiem czy ten pomysł jest dobry :)

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania