Miłość
— Czym jest miłość?
Prawdziwa miłość...
zaczyna się od miłości do siebie.
Nie od poświęcenia.
Nie od lęku przed samotnością.
Nie od chęci ratowania innych.
Miłość rodzi się w pokoju wewnętrznym.
W człowieku, który nie musi już walczyć.
W tym, kto nie wyszedł z wojny,
albo wyszedł z niej w pokoju.
— A dokąd prowadzi taka miłość?
Do myślenia nie o „co z tego będę miał”,
ale: co mogę dać, żeby ktoś się uśmiechnął.
Do słuchania cichego głosu w sobie,
który podpowiada, nie rozkazuje.
Do działania nie z przymusu, ale z wolności.
— Co wtedy robimy dla drugiej osoby?
Zadajemy pytania.
Jak wyrażasz miłość?
Co sprawia, że czujesz się kochana?
Co sprawia, że czujesz się bezpieczny?
Jak mogę dawać Ci więcej miłości?
I przestajemy zakładać,
że to, co dajemy, jest tym, czego ktoś potrzebuje.
— Co jeszcze odkrywasz?
Że zaufanie to nie wymaganie dowodów,
ale danie komuś przestrzeni,
w której nie musi niczego udowadniać.
Że miłość to nie tylko słuchanie,
ale też bycie wysłuchanym.
Bo nawet najczystsze uczucie wypala się,
gdy odbija się tylko od ściany.
— Więc jak kochać?
Razem wychodzić z własnych wież.
Zrezygnować z grania ról.
Przyznać się do lęku,
do tego, kim naprawdę jesteśmy — nie byliśmy.
I wybrać się na nowo.
Nie jako wybawiciela,
nie jako ofiarę,
ale jako człowieka zdolnego do obecności.
— Co wtedy mówisz?
Nie chcę, byś poświęcał za mnie życie.
Daj mi zaufanie —
a ja oddam Ci to samo.
— A jeśli się okaże, że dotąd myliłem miłość z czymś innym?
To nie tragedia.
To przebudzenie.
Bo może w końcu zrozumiesz,
że próbowałeś wcisnąć komuś swoją wersję miłości,
nie pytając, czy to jego język.
— Więc czym miłość naprawdę jest?
To równość.
Nie romantyczna równość ról,
ale równe prawo do bycia wysłuchanym.
To słuchanie bez filtra swoich przekonań.
To odłożenie porównań, logiki, wzorców.
I wtedy — dopiero wtedy —
usłyszysz ten cichy szept,
który odpowiada:
„Co mogę zrobić, żebyś czuła się kochana?”
„Co mogę zrobić, żebyś czuł się doceniony?”
— Jak to usłyszeć?
Zamknij się.
Nie mów, że „też tak kiedyś miałeś”.
Nie dawaj przykładów.
Nie porównuj.
Nie znasz mnie.
Nigdy nie poczujesz tak jak ja.
Ale możesz zapytać.
I być obecny, gdy odpowiem.
— A co z przeszłością?
Kochajmy się za swoje słabości,
a nie za iluzje tego, kim byliśmy,
kiedy się poznawaliśmy.
Nie udawajmy już.
Nie grajmy ról.
Nie podtrzymujmy masek „dla świętego spokoju”.
Bo prawdziwa miłość
zaczyna się tam,
gdzie kończy się strach przed odrzuceniem.
Miłość to nie bajka.
To nie dramat.
To wybór codziennej obecności,
w której słuchamy, pytamy i jesteśmy.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania