Miłość
Przechodziłam dzisiaj aleją pełną pożółkłych liści, jesień nastraja mnie zawsze tak samo - przemija rok, przemija życie coś się kończy po raz kolejny, ale dzisiaj było inaczej musiałam poczekać na wiecznie spóźniona córkę i zauważyłam coś co wbiło mnie w ziemię i zmieniło moje zdanie o jesieni. Tuż obok mnie na ławce usiadła starsza, pomarszczona jak jabłko po ostatnim upalnym lecie kobieta, miała w ręku kwiaty a właściwie cmentarny bukiet białych złocieni z szarfą zapisaną drobnym drukiem . Kobieta była ubrana na czarno, ale to nie specjalnie mnie zaskoczyło nie wiem czemu polskie kobiety starszym wieku ( tu przymiotnik starszy należy rozumieć jako ok.80 lat) przywdziewają pokutne szaty w mało twarzowym odcieniu jakim są czernie i szarości , różowy do siwizny pasuje o wiele bardziej no ale do rzeczy a więc jej strój jak i elementy tego stroju czyli kwiaty wskazywały by na fakt, iż pani ta wybiera się na najmniej wyczekiwana w życiu uroczystość jaką jest- pogrzeb .
Nic bardziej mylnego. Córka przesłała mi zdawkową informację SMS - "że jest w okolicy" co w dorozumieniu miało oznaczać, że będzie za jakieś 30 minut, zniechęcona włożyłam komórkę do torebki i właśnie w tym momencie starsza Pani zwróciła się do mnie z zapytaniem : Co nie przyjdzie ?.. tacy oni już są. Zaskoczona pytaniem po chwili milczenia odpowiedziałam, a nie to córka się spóźnia . Ach córka to wspaniale - kontynuowała staruszka .... widzi Pani ja jestem samotna tak się życie mi ułożyło, nie miałam dzieci i tak naprawdę nie byłam zamężna ale przed 60 laty byłam szczęśliwie zakochana, miał na imię Janek był synem sąsiadów starszy o 4 lata, stateczny taki o jakim każda dziewczyna mogłaby tylko pomarzyć, zaszkliły jej się oczy ale kontynuowała, 20 września umówiliśmy się w tym parku na spotkanie, miał mi coś ważnego przekazać, domyślałam się, że będą to oświadczyny byłam najszczęśliwsza na świecie, przyszłam na umówioną godzinę ale Janka nie było ... zdziwiło mnie to bo nie spóźniał się nigdy, zniecierpliwiona podeszłam do bramy parku było tam tłoczno, przebiłam się przez tłum gapiów i zobaczyłam mojego Janka, leżącego w kałuży krwi, jego rower, zgięty w pół , krzyczącego kierowcę taksówki i porozrzucane białe kwiaty.... które były dla mnie.Ten dzień był dla mnie jak dzień zaślubin, dzisiaj jest kolejna rocznica naszego wesela, naszej jesiennej miłości. Staruszka wstała podpierając się parasolem, spojrzałam na szarfę na której drobnym drukiem widniał napis " kochanemu mężowi w 60 rocznicę ślubu - żona" .Spojrzała jeszcze raz w moja stronę i zobaczyłam jak po jej pomarszczonej twarzy płynął łzy - a Pani w jakim miesiącu wyszła za mąż? zapytała - Ja - odezwałam się zaskoczona pytaniem - we wrześniu .... no to cudownie to tak jak ja będzie Pani szczęśliwa, to najpiękniejszy miesiąc w roku, w tym miesiącu zaczyna się wszystko co piękne, złocą się liści, skrzy się trawa, słońce już tak nie przypieka, zawsze z Jankiem lubiliśmy wrzesień, zakochaliśmy się we wrześniu on był początkiem naszej miłości która trwa już 60 lat.
Starsza Pani poszła w kierunku cmentarza, krok za krokiem niespiesznie, jesiennie w jakiejś dziwnej poświacie , a może tak mi się tylko wydawało, ale jednego od dzisiaj będę już pewna wrzesień kojarzyć mi się będzie wyłącznie z miłością tą nieprzemijającą- na wieki .
Komentarze (1)
"( tu przymiotnik starszy należy rozumieć jako ok.80 lat)" zupełnie nie wiem, po co to się tu znalazło :)
Akapit zaczynający się od "Nic bardziej mylnego" jest nie na miejscu. Akapity z założenia mają rozpoczynać jakąś nową myśl w tekście. A tutaj wyrażenie "Nic bardziej mylnego" odnosi się przecież bezpośrednio do poprzedniego zdania.
"Ten dzień był dla mnie jak dzień zaślubin" Na pewno "jak dzień zaślubin"??? Nie za bardzo rozumiem.
I fajnie też by było, żeby dialogi zaczynały się od oddzielnych linii, bo aktualnie są mało czytelne
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania