Miłość na wieczność
Gdyby noc mogła brzmieć
Pragnęła bym
By szumiała
Nie morzem
A oddechem
Twoim
Gdyby dzień mógł mieć jeden dźwięk
Bez szmerów
Bez burzy
Pragnęła bym
Bez zakłóceń
Wsłuchiwać się w dzwon
Nie ten co wzywa do modlitw
A ten
Co w piersi Twojej
Do miłości wzywa
Gdyby wiatr mógł mieć jeden zapach
Nie pragnę czuć sierpnia ani wiosny
Bryzy
Skoszonej trawy
Ani pary unoszącego się deszczu
Pragnęła bym
By miał Twój
Ten fiołek
Ten bursztyn
Gdybym miała odebrać światu barwy
Zrobiła bym to bez wahania
Stał by się nagle z dnia na dzień
Od tak
Czarno biały
By nikt nowy
Ani nikt inny
Nie odkrył barw i blasków Twoich
Bym jedyną była która w tym utonęła
Gdyby Ziemia mogła drżeć gdy podążam do Ciebie
Drżała by jak nogi i dłonie moje
Bo choć spokój czuję to i strach
Że pewnego razu
Nocy mi braknie i dnia
Że pewnego dnia Ziemia nie zadrga a się zatrzyma
Że ją wchłonie w jej własną nicość
A ja zaginę
Przygnieciona czarno białą lawą wszechrzeczy
I tylko dwa błękity będą się oddalać aż znikną
Ulecą wraz z zapachem fiołków i bursztynu...
Wtedy dzwon zabrzmi mi w duszy
Bym nagle umiała uwierzyć...
Wszystko po to by życie wieczne dostać
A w tym życiu wiecznym
Ciebie obok mogła dostać
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania