Miłość potępionych
Mójże blask, niczym wrogoskrzydły orzeł,
Leci w przepaści świata tęczowy dół,
Upada głazem w głaz, w bezkresne morze,
W mogile zasypiając, przegniły wpół.
Spójrz na nią, buntowniku nadwiecznych praw!
Piękna jak okruch szkła, woła i ciebie,
Coś za daleko wśród trupich grzechu naw –
Lecz bacz! bo nieostrożnych żywcem grzebie.
W łzie akwamarynu, niczym w lustrze, lśni
Jej odwrócone, bezbarwne oblicze,
Kochliwie ciepłe, jak cmentarne znicze.
Ma Ananke zastygłych konstelacji
Jest szkarłatną burzą uniesień i słów,
Żyje jak pełnia – umiera jakby nów.
(sonet autotematyczny o poezji zbioru wierszy "Półmrok Wieczności")
Komentarze (1)
"Jest szkarłatną burzą uniesień i słów, Żyje jak pełnia – umiera jakby nów" - piękne zakończenie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania