Miłość potępionych

Mójże blask, niczym wrogoskrzydły orzeł,

Leci w przepaści świata tęczowy dół,

Upada głazem w głaz, w bezkresne morze,

W mogile zasypiając, przegniły wpół.

 

Spójrz na nią, buntowniku nadwiecznych praw!

Piękna jak okruch szkła, woła i ciebie,

Coś za daleko wśród trupich grzechu naw –

Lecz bacz! bo nieostrożnych żywcem grzebie.

 

W łzie akwamarynu, niczym w lustrze, lśni

Jej odwrócone, bezbarwne oblicze,

Kochliwie ciepłe, jak cmentarne znicze.

 

Ma Ananke zastygłych konstelacji

Jest szkarłatną burzą uniesień i słów,

Żyje jak pełnia – umiera jakby nów.

 

(sonet autotematyczny o poezji zbioru wierszy "Półmrok Wieczności")

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates

    "Jest szkarłatną burzą uniesień i słów, Żyje jak pełnia – umiera jakby nów" - piękne zakończenie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania