miłość śni się na wspak
twoje słowa ulotne jak opium
a ja spadam za horyzont
który masz pod powiekami
tam gdzie noc paruje z luster
i ptaki śnią na wspak
oddycham dymem z twoich ust
jakby ktoś powoli palił niebo
od środka
i zostawiał gwiazdy
wbite w aksamit
moje dłonie
pełne ciszy i rtęci
nie wiedzą już
czy toną
czy kwitną
czy miłość zawsze pachnie
trochę jak katastrofa
i trochę jak kwiaty
składane na własnym grobie
Komentarze (10)
przedobrzyłaś😉. z tego można kilka wierszy złożyć 😎
Mówisz, za dużo obrotów? 😉
Czasem daję się. Dzięki Jimmy.
Czasem daję się ponieść*
👏
Ostatnia strofoida, to jakby powielenie wcześniejszej i ja bym z niej zrezygnowała, zostawiła z tym znakiem zapytania... reszta na wysokim poziomie 6
Dziękuję Grafomanko, że się podzieliłaś. Widzę to, ale chyba potrzebowałam to dopowiedzieć, tak to czuję najmocniej.
P.S. cenię Twoje komentarze
Wg mnie ostatnia strofa domyka całość. Powinna zostać.
Dziękuję za komentarz.
Piękny wiersz😊
Bardzo się cieszę, że trafia do Ciebie. Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania