Miłość świąteczna
Miłość świąteczna
Miłość świąteczna
Odrobiłam lekcję czułości,
Róż policzków wciąż pachnie snem,
Ty mi mówisz, znów idą święta,
Wiem- wigilia! Radosny dzień.
Bose stopy smakują grudzień,
Pachnie kawa i pada śnieg,
Spójrz, za oknem wrona na mrozie,
Pora westchnąć, niech trwa ten sen.
Bo to miłość w ekspresji szczęścia,
Tak pół- zwiewna, taka w sam raz,
Staroświecka - na modłę święta-
Tylko nas tak dziwnie w niej brak.
Taka troszkę w stylu anielskim,
Eteryczna, ot tak w sam raz,
Wytęskniona miłość świąteczna,
Tylko ciebie, tylko nas jakby brak.
Od przedświtu gesty grudniowe,
Więc choinka, zapach- cud, miód.
Biały obrus zastyga w pozie,
Eleganckiej, jak ten twój chłód.
Ale przecież wciąż się kochamy,
W rytmie kolęd stroimy stół,
Grad światełek spływa na dłonie,
I znów wierzę w grudniowy cud.
Bo to miłość w kostiumie szczęścia,
Tak pół zwiewna- taka w sam raz,
już gotowa, prawie do wzięcia,
Tylko nas jakoś dziwnie w niej brak.
Taka miłość stosownie śpiewna,
Z pastorałką na serca dwa,
Jest jemioła nad dachem nieba.
A nas ciągle i mniej, i brak.
Ale przecież wciąż się kochamy…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania