Mini opowiastka 7.0 cz.2
Gdy tak podtarł sobie tyłek tym papierem poczuł nagle nieodpartą ochotę na wypróżnienia się, ale niecałkiem zdążył dojść do kibla, ponieważ zwieracze nie wytrzymały ogromnego ciśnienia i wszystkie fekalia chlusnęły na majty.Zanim dotarło do niego co się stało, zwieracze zaatakowało kolejne ciśnienie, lecz tym razem już zdążył dojść do toalety i wypróżnić się.Tak to wszystko trwało i trwało, że aż zasnął na kiblu a następnie runął na ziemię a fekalia wydostawały się ze zwieracza dalej.W końcu doszło do tego, że cały pokój wypełnił się fekaliami i tak cisnęły, że aż okno "wywarzyły" i porwały faceta za sobą.Nie skończyło się to jednak dla niego dobrze, gdyż wylądował na najbliższym i złamał sobie kręgosłup i do końca życia musiał jeździć na wózku.
Komentarze (2)
Eh, mając dużo samozaparcia i wiary w ludzką przewrotność można by się tym tworem zafascynować.
Niestety ja chyba jestem jednak zażenowany.
Dość ironiczne przedstawienie napływających do nas informacji i produktów, którymi można sobie.. Natomiast oczyszczanie się z nich nie ma końca, co ostatecznie skutkuje pęknięciem kręgosłupa moralnego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania