Mini opowiastka o potulnych krzaczkach
Poszli się kąpać do sadzawki mieszczącej się w mrocznym i ponurym lesie.Pośród tej sadzawki znajdowały się dziwne krzaki, które wzbudziły w nich ciekawość.Postanowili zobaczyć je z bliska, lecz zanim tam dopłynęli musieli zmierzyć się z dużym oporem wody, który wypychał ich do tyłu, jakby ktoś albo coś chciał im uniemożliwić dopłynięcie do celu.Nie dawali jednak za wygraną i ostatkiem sił dopłynęli do dziwnych krzaków.Kiedy znaleźli się już blisko zarośli, postanowili je podotykać, lecz kiedy opuszki palców podrażniły liście dziwnych krzaczków, one chwyciły ich za ręce, zacisnęły je mocno i porwały w głąb wielkiej pieczary bez dna, gdzie znajdowały się tysiące porozwalanych wszędzie kości, zapewne należące do ofiar owych roślinek.Nie byli więc pierwszymi ofiarami krwiożerczych i żądnych mięsa krzaków owianych złą sławą wśród tubylców zamieszkujących w ich pobliżu, ale nikt im nie dowierzał a na dodatek ich wyśmiewał i uważał za zabobonnych wariatów, toteż liczba kości wzrastała i osiągnęłą takie rozmiary, że niedługo nie będzie ich gdzie pomieścić, więc kiedy zjedli kolejny obiad, kości nagle wylazły na powierzchnie i zaczęły być widoczne dla kolejnych niedoszłych ofiar dla których był to znak i ostrzeżenie przed zapuszczaniem się w głąb sadzawki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania