Miniatury chasydzkie (1) Szechina
S-potkanie
Rabin Lejborek z Lejlowa wybrał się do swego przyjaciela, cadyka Zachariasza z Zubożewa. Znali się od lat i bardzo się lubili. Wieczorem siedzieli w karczmie i pili wino.
W pewnej chwili cadyk Lejborek zapytał:
— Zachariaszu, pamiętasz, w jakiej kolejności Bóg objawiał się Eliaszowi w grocie na górze Horeb?
Zachariasz zamyślił się.
— Najpierw był wicher — powiedział Zachariasz. — Potem trzęsienie ziemi. Potem ogień. A na końcu szept.
Lejborek długo milczał, obracając kielich w dłoniach.
Wreszcie spojrzał na przyjaciela.
— Zachariaszu, pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z Rachelą?
— Pamiętam — odparł cadyk. — To było jak wicher. Całe moje życie stanęło na głowie.
Lejborek uśmiechnął się.
— Rozumiesz. Najpierw wicher porywa dawne życie, a po nim przychodzi trzęsienie ziemi i ogień.
Zachariasz słuchał w milczeniu.
— A na końcu — powiedział Lejborek — przychodzi to, co najpiękniejsze.
— Co?
— Szept miłości dnia codziennego.
Przez chwilę obaj patrzyli na siebie.
A potem zaczęli się śmiać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania