Mistrz #0
Akira z po raz kolejny z wściekłością wbił Sai w worek treningowy. Znowu! Znowu nie udało mu się zainponować ojcu i przewyższyć brata. Wszyscy mówili "Będziesz wspaniałym wojownikiem!" ale tak naprawdę, tylko dlatego, że bali się gniewu ojca. Tylko jego trener, siwy starzec nie pokładał w nim za wielkich nadziei, co z resztą jeszcze bardziej go frustrowało. Niby jego życie wyglądało tak pięknie - wielki dom, sprzętu ile chce, ogród, rzesze służących... a jednak... nie mógł zaznać spokoju. Jego starszy brat - Masamoto, przewyższał go pod każdym względem. Każdym! Był chodzącym ideałem, pupilkiem ojca. Akira go nie nawidził właśnie za to. Ojciec zawsze traktował go z lekceważeniem i niższością. A Masamoto jako wielkiego pana i władcę. Ech... kiedyś im pokaże...
Nagle, do drzwi jego pokoju ktoś zapukał.
- Wejść. - powiedział suchym głosem.
Do pokoju wszedł jeden z samurajów, obrońców domu.
- Pan woła cię, aby z tobą pomówić. - rzekł w ukłonie.
- Powiedz mu, że za chwilę będę. - odparł Akira.
Po cóż ojciec chciał z nim rozmawiać? Pewnie, aby wytknąć mu to, jak bardzo się nim rozczarowuje... ale ojca trzeba było słuchać. Poprawił więc czarne kimono i wyszedł z pokoju.
Sala ojca znajdowała się w centrum pierwszego piętra. Na ścianach namalowane były obrazy przedstawiające samurai walczących ze smokami. Na środku znajdował się tron na którym zasiadał ojciec. Akira wszedł z irytacją.
- Akiro, czy wiesz, po co cię tu wezwałem? - spytał ojciec donośnym, grubym głosem.
- Pewnie, aby mnie wyśmiać, prawda? - warknął syn.
Ojciec strapił się.
- Akiro, rozmumiem cię doskonale. Giniesz w cieniu swego brata. Przepraszam, że wcześniej byłem dla ciebie taki oschły. Chciałbym to zmienić
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania