mit o skradzionej wieczności przez nadużycie gościnności

Wieczność, nieskończoność

jest bezwarunkowa.

To byt niewzruszalny.

 

Liczni sparaliżowani strachem

przed niebytem s

zukają pocieszenia w mitach.

 

W tym o Adamie i Ewie

ponoć jest zawarta prawda

iż byliby nieśmiertelni

gdyby nie owoc

co ich żywot zakończył

na doczesności.

 

Fakty temu przeczą.

Jeśli coś zjedli,

to musieli mieć

przewód pokarmowy,

a to świadczy

o potrzebie odżywiania.

Jest zatem warunek

zadający kłam

tak upragnionej obietnicy.

 

Poza tym

bóg nakazuje rozmnażać się

co daje zastępstwo

ustępujących kopulantów.

Bogu potrzebna odnowa klakierów

i tu można mówić

o wieczności, ale ciemnego luda,

nie intelektualnie upośledzonych.

 

Zatem nie lękajcie się śmierci.

Nie ma takiej, gdyż wraz ze zgonem nastaje wszystkiego koniec,

a być, to myśleć.

Bez mózgu to niemożliwe.

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Moews 5 godz. temu

    Z drugiej strony owe mity są projekcjami naszej podświadomości, zapewne są elementami powracającymi w różnych znacznie późniejszych konfiguracjach i kostiumach. Warto ponownie przeczytać Podróż na Wschód Carla Gustava Junga, jego komentarze do tekstów tybetańskich i chińskich. W nieco innym świetle zobaczymy symbole religijne w Traktacie o historii Religii Mircei Eliadego. Można odwoływać się do tej symboliki, nie szukając tzw. potwierdzenia w wymiarze "rzeczywistym", bez względu na to, co uważamy lub uznajemy za ową rzeczywistość...Biblijna opowieść o Samsonie i Dalili (Sefer ha -shofetim= Księga Sędziów) przez wielu religioznawców uważana jest za pozostałość po pradawnych kultach solarny. Szemesz po hebrajsku to słońce. Z drugiej strony niczego nie można do końca potwierdzić ani odrzucić...Wyobraźmy sobie, że wszechświat zawiera ukryte pola informacji lub czegoś na kształt wielu świadomości mających wpływ na wiele spraw... Równie dobrze możemy sobie twierdzić, że niczego takiego nie ma...Na ten temat nie można powiedzieć niczego "wiążącego" lub ostatecznego... Mity, które ukształtowały najróżniejsze systemy religijne są zwierciadłami lub projekcjami naszej podświadomości... Zapewne są to archetypy przenoszone przez kolejne pokolenia, dziedziczone i wciąż powracające w odrobinę zmienionej postaci... Czym z drugiej strony jest motyw zamordowania babilońskiego boga Kindu przez jego żonę boginię Tiamat, który znajdziemy w eposie "Enuma Elisz", czyli dziele bogów? Świat powstał w tym micie z krwi zamordowanego przez Boginię -Matkę Tiamat Boga Kindu... W tej i kilku innych opowieściach dostrzegam to, co jest jakby podane na srebrnej tacy oczywistości- odwieczny lęk przed kobietą jako mroczną istotą... A teraz przeskakujemy kilkanaście stuleci i jesteśmy na przełomie XIX i XX wieku... Odkurzamy naszą pamięć i sięgamy po trochę zapomniany dramat Augusta Strindberga "Ojciec". I cóż tam mamy...? Mamy silne kobiety... kobiety pokonujące mężczyzn... Ten motyw (dziś już zredukowany do banału), w tzw. międzyczasie mamy Amazonki i wojowniczą królową Hippolitę, mamy Medeę i podobne motywy. Pierwiastek kobiecy jako mroczny, nieoczekiwanie, powraca w powieści Droga przez Flandrię Simona, ale już w nieco innej, bardziej biologicznej formie. Nie tylko w tej powieści, prawdę mówiąc... Francuski historyk i antropolog Delumeau piszę w książce "Strach" o wiecznym lęku przed kobietą, który towarzyszy dziejom ludzkości od zawsze i nigdy się nie skończy... Motywy, które znajdujemy w mitach i religiach, chyba są jakąś próbą uporania się, pokonania owych lęków... Czy Sigmund Freud miał rację, mówiąc, że Bóg jest kimś w rodzaju SUPER-TATY?

  • Moews 5 godz. temu

    Korekta: Enuma Elisz= Dzieje Bogów

  • ireneo 3 godz. temu

    moew...
    spamujesz gościu, a moi peele nie cierpią spamerów

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania