Mnie tylko ratuje Romantyzm...
Komentarze do wpisu » Jestem tu na tej zniewolonej ziemi...
Komentarz z lubczasopisma: Ale Literatura
Jako poeta? Nigdzie Pan nie dojdzie i niczego już Pan nie osiągnie. Bo gdzież doszedł np. taki Staff ? Był niemiłosiernym groszorobem i dla grosza dudrał coraz to nowe wiersze. A że to samo czuli Gebethner i Wolf, którzy nawet podczas okupacji potrafili zalegalizować i utrzymać swoją firmę wydawniczą, więc wespół-zespół! wymyślali coraz to nowe konkursy o wawrzyn poetycki akademii literatury itd. Wszyscy znani literaci i poeci - którzy doszli do nazwiska - to również groszoroby i gołodupce bez pieniędzy. Już nie ma poezji bo czytelników zmienił Internet. I chyba zmieniła ich fotografia, ich konkretystyczny sposób widzenia. Filozofia rozwaliła się na tysiące wersji i odłamków a i to się "humaniści" boją przyznać, że filozofia jest i owszem (tworem opartym na konkluzjach wywiedzionych z fizyki kwantowej, z kwantowego obrazu świata), ale jest to wizja człowieka odczłowieczonego, człowieka maszyny. Dlatego ciągle natykam się w poezji na z naskórkowej asocjacji... a przecież w poezji nie o to chodzi. W tejże chwili poeci przestają być poetami, niech Pan zauważy, że gdy inteligentny rozmówca rozmawia i przemawia do kretyna, to sam się deprecjonuje i jego mowa staje się kretyńska. To samo dzieje się z wszystkimi Krynickimi i Zagajewskimi. Dziwię się, że tego nie widzą, tylko się godzą na sytuację kretynów i chyba automatycznie stają się kretynami. Ale mimo to, żeby być dzisiaj tam gdzie oni, i takimi jak oni (którzy gdzieś doszli) trzeba było się znaleźć w końcówce lat 50-tych i w latach 60-tych i to koniecznie w Warszawie lub w Krakowie. Nie wystarczył jako rewelator poezji gdański Bim-bom ani łódzka filmówka. Tylko te dwa miasta wytworzyły wtedy genius loci i kto się w tym czasie do niego nie załapał, później już musiał próbować (zostać docenionym poetą) i dobijając się o zauważenie. Zresztą tak chciała wybrać, niezależna od ludzkich chęci memorystyka (od memory, memy, twór umysłu) społeczna, kształtująca również dzieje historii literatury. Jedne nazwiska wybiera, inne odrzuca.
Pan sam sobie jest winien, trzeba było brać udział w wyścigu o uwielbianie zachodniego gówna, jak to robili Zagajewski i Barańczak, którzy mają dziury na kolanach od klęczenia przed monstrancją zachodnich społeczności międzynarodowych. Tych wszystkich pedałów i tych tam... Niech mi Pan nie bierze za złe, że tak piszę, ale to przecież z Pana wiersza wynika.
Karol Zieliński
Kraków 2010-08-31 01:37
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania