Mnie tylko ratuje Romantyzm...
@Zelkan
ROZMAWIAMY O LITERATURZE
Drogi Panie, nie mam nic a nic do Pana uwag, przecież rozmawiają już ostatni Rycerze Poezji. Nie mam absolutnie o to żalu.
W ludowej Polsce byłem sporo drukowany z doskoku w prasie i literackich periodykach.
Miałem satysfakcję iż taki Tadeusz Nowak kilka moich utworów opublikował w warszawskim "Tygodniku Kulturalnym". - I co z tego dziś, czytam: "Tadeusz Nowak, TW esbecji..." Kupuję tomiki wierszy Anny Świerczyńskiej, moim zdaniem doskonałe wiersze - jak na kobietę, i co? Czytam dziś: "Anna Świerczyńska, TW esbecji..." To kropelka - nie chcę w gównie się bawić, gardzę takimi ludkami.
Wie Pan, lubiłem wiersze Czesława Sobkowiaka, pamiętam je w miesięczniku "Nadodrze", tam też w redakcji onej pracował. Czy Pan widział jak on budował swoje wiersze? Coś niesamowitego. Zaczyna pierwszy wers krótko, dwa - trzy słowa a następny wers już jest zbudowany z dziesięciu - dwunastu słów. To był poeta ze wsi, sporo ludowych i wiejskich akcentów w jego wcześniejszych utworach.
Panie Zelkan, wspomina Pan Ryszarda Krynickiego z Poznania. Pamiętam te jego krótkie filozoficzne i polityczne wiersze. Trzy, cztery, pięć linijek wiersza, trochę prozą pachnące... Następny Adam Zagajewski, chodząca mumia, kamykowaty. Wyrazić z siebie kilka słów, to jakby jego trud wewnętrzny. Pisałem do niego z emigracji z Wiednia do Paryża. Akurat nie odpisał mi. Bo był w USA. Wykładał na uczelni w Nowym Jorku czy w innym mieście Literaturę. Za niego odpisywał mi p. Prus. Jerzy albo Jan.
Mam taką osobliwą przygodę intelektualną z Adamem Zagajewskim. Otóż wydał Zagajewski tomik wierszy pt. "Jadę do Lwowa". Stamtąd pochodzi poeta - jak i Zbigniew Herbert, poniekąd i wielu innych ze złotego miasta polskiej kultury. Przeczytałem ten tomik - kosztował w Wiedniu przy kościele na Rennwegu przy stoisku z książkami, tylko 60 szylingów austriackich, więc po przeczytaniu coś i mnie łupnęło i w kilka minut napisałem wiersz "To wschodnie miasto". Gdzieś ten wiersz krąży w kosmosie na Internecie. Jest też w książeczce - debiut - "W krainie żebraków słyszę bluesa". Na emigracji ukazał się ten wiersz pierwszy raz w londyńskim "Orle Białym" u redaktorów, Edwarda Chudzyńskiego i Zygmunta Szatkowskiego.
Co do Stanisława Barańczaka, to go tylko czytałem...
Pozdrawiam serdecznie
Zygmunt Jan Prusiński
Ustka. 31 Sierpnia 2010 r.
Wtorek 22:19
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania