Modlitwa do samej siebie
Nie pozwól, bym kiedyś
patrząc na te obłoki rozświetlone zasypiającym słońcem,
jedynie chmury w nich widziała.
Nie dopuść, bym znów rano wstając,
z palącej bezradnosci
prędko oczy zamykała.
Nie pozwól, bym kiedykolwiek
znów swojego odbicia
w słowie szarego człowieka
się doszukiwała.
Nie dopuść, bym patrząc na ciała
w sztucznym blasku telefonu
swoje własne do nich porównywała.
Nie pozwól, bym wierzyła
w ciągły uśmiech ludzi,
którzy płaczą ukryci
za zdradliwym ekranem.
Nie dopuść nigdy, bym trwała obok
przy kimś do kogo serce od lat
nie płonie już choćby żarem.
Chroń mnie przed "miłością"
w której nie widać pełnej mnie
lecz tylko jakąś maskę.
Niech zawsze będę dla siebie najważniejszym miejscem,
domem na stałe, nie hotelem,
do którego czasem wpadnę.
Niech zakocham się takim zakochaniem, które między zmarszczkami
i siwizną włosów
wciąż odbija się w oczach.
A teraz niech ciągle staram sie uwierzyć, że na to wszystko właśnie zasługuje.
Moja modlitwa do samej siebie
być może całkiem nieświadomie moje życie uratuje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania