Moi kochani
A idźcie wy wszyscy w cholerę
Dajcie mi w końcu święty spokój
Nie potrzebuję waszych rad, współczucia
Ciągłej obecności na każdym kroku
Ci, którzy przychodzą, gdy sami w potrzebie
Mogą wyjść oknem, drzwiami
Mam to głęboko w poważaniu
Okno, drzwi otworzę, jednak nie pójdę za wami
Mam to wszystko w dupie, niczym się już nie przejmę
Choćby się palił grunt pod stopami
Fałszywą maskę wam z mordy zdejmę
Byście mogli pokazać, jakimi jesteście wężami
Morał tego wiersza jest krótki i większości znany;
Nie kłam baranie, jeżeli sam nie chcesz być okłamywany
Komentarze (5)
Jak na wiersz trochę zbyt dosłownie, ale przekaz przedni. To się chwali (poniekąd).
Trochę mi to przypomina "Pocałujcie mnie wszyscy w dupę" Juliana Tuwima. Serio taki wiersz istnieje i jest przedni. Pozdrowienia.
Masz rację, Nerd. Przypomina Tuwima. Ten mi podszedł tak, tyle o ile. Bez fajerwerków. Ale pewnie dlatego, że nie mój gust.
Pozdro autorze.
To, że nie trafię w gusta wszystkich czytających jest oczywiste.Dziękuję za opinię :D
Amen 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania