Mój Inny

Mój Inny

 

Temat Innego można rozpatrywać w szerokim kontekście i będzie on dotyczył Innego spotykanego gdzieś na krańcach świata. Właśnie tak, jak u Ryszarda Kapuścińskiego – w Afryce, Ameryce Południowej, Azji. Innego spotkamy także w sąsiednim kraju.

Pokuszę się jednak o stwierdzenie, ze Inny czeka na nas także w Polsce, w sąsiednim mieszkaniu kilkupiętrowego bloku, na poczcie, w urzędzie, w szpitalu, w sklepie.

Skupię się na moim Innym z małego miasteczka, a może i z dużego miasta.

Jakie jest widzenie świata tego właśnie mojego Innego, a przy okazji widzenie mnie?

Bywa, że czasem zgadzam się ze stwierdzeniem Karola Marksa, iż to „byt kształtuje świadomość”.

Pęd do zdobycia pracy, czasem jakiejkolwiek na początek, próby wylansowania się jako radnego, by szybko piąć się po szczebelkach kariery dającej pieniądze, a także władzę. Albo przynajmniej jej namiastkę.

 

Mój Inny jest młody i musi być skuteczny. Dzieli ludzi na tych, którzy będą go ciągnąć za sobą i awansują na przykład ze sprzedawcy na urzędnika gminy i na tych, dzięki którym pokaże, że jest godzien owego awansu. Ci drudzy to elektorat wyborczy, bez twarzy, bez nazwisk, imion, jednym słowem masa, którą czasem poklepie się po plecach. Ci Inni.

Mój Inny zobaczy w tej masie swojego Innego, dopiero wówczas, gdy w pędzie do stanowiska, krzywdząc Innego, usłyszy od zdesperowanego i bezradnego człowieka „Spadaj dupku”.

Wówczas zatrzyma się może, popatrzy i choćby przez chwilę zastanowi. Ma szansę na spojrzenie w lustro i wyciągnięcie wniosków.

Groźną rzeczą jest to, że Inni według mojego Innego nie powinni mieć żadnego głosu, gdy ten oddali do urny, a wszelkim działaniom mojego Innego w stosunku do elektoratu towarzyszy pogarda skrywana pod szerokim uśmiechem.

 

Dla mojego Innego ma znaczenie, czy ktoś jest stary, czy młody.

W lansowanym przez media pięknym i młodym społeczeństwie jest dla starych ludzi niewiele miejsca.

Scena z filmu „Pora umierać” w której lekarka zwraca się pogardliwie do bohaterki filmu:

„Niech się rozbierze i położy” nie jest bynajmniej fikcją literacką.

Na podobne zachowania panuje ogólne przyzwolenie. Być może wynika to nie tylko z lęku, ale również z wychowania, rozluźniania więzów rodzinnych, powszechnie panującego pośpiechu, spłycania relacji z bliskimi, zanikania umiejętności rozmawiania w ogóle, a cóż dopiero z obcymi osobami.

.

Dopiero gdy mój Inny zobaczy w starym człowieku odbicie swojego bliskiego, bądź siebie za kilkadziesiąt lat, może zachować się jak Pani Ania z mięsnego, gdzie robi zakupy schorowana starsza pani z sąsiedniego bloku.

 

Wygląda to mniej więcej tak:

 

- Dzień dobry, yyy, chciałabym kilo soli – mówi nerwowo kobieta

Pani Ania schyla się pod ladę, wydaje się, że zaraz poda tę sól. Sprawdza coś tam na dole i daje kobiecie czas na zebranie myśli. Po kilkunastu sekundach wychyla się spod lady i mówi:

- O, nie ma już soli, a chciałby Pani coś jeszcze? - I spokojny, przyjazny uśmiech rozświetla jej twarz.

- No tak, przypomniało mi się. Schabu na kotleta.

Każde zakupy starszej pani zaczynają się podobnie.

 

Mój Inny to, podobnie jak u Kapuścińskiego, człowiek religijny. Religia rozumiana tu jest jako tradycja, ogromna siła społeczna, ale też dla wielu niejako synonim wiary w Boga.

Mój Inny może być religijny tylko z powodu tradycji, bądź też tylko z tego z tego powodu, że tak wypada. Bywa też, ze jest religijny ze wszystkich trzech wymienionych.

 

Przedstawione zagadnienia są tylko wyrywkiem życia społecznego, które tak naprawdę nie jest ani czarne, ani białe. Istnieją jednak przesłanki do wyartykułowania swoich obaw.

Zasadniczą sprawą w poprawie relacji w społeczeństwie, jest dialog. Zobaczenie w drugim człowieku człowieka, uznanie jego potrzeb, zaakceptowanie światopoglądu.

Drugą sprawą, takiej samej ważności, ale dającą rezultaty z opóźnieniem, jest wychowanie dzieci.

Na teraz wypadałoby uświadomić, że każdy może mieć inne poglądy, inaczej widzieć świat, a mimo to można z nim rozmawiać i trzeba go szanować. Pozwoli to wyjść naprzeciw drugiej osobie i wyzbyć się tak groźnej obojętności.

Kapuściński pisze, że konsekwencją nieumiejętności porozumienia się człowieka z człowiekiem są wojny. Czy tylko dlatego wybuchają wojny?

 

Popełniono w 2011 r.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Marian dwa lata temu
    "Mój Inny może być religijny tylko z powodu tradycji, bądź też tylko z tego z tego powodu, że tak wypada. Bywa też, ze jest religijny ze wszystkich trzech wymienionych. " To zdanie jest niejasne, bo nie ma w nim "trzeciego" powodu. Poza tym jest powtórzenie: " z tego z tego".
    Tekst jednakże bardzo mądry.
  • Adela dwa lata temu
    Bardzo dziękuję za komentarz. Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Adela↔Zaciekawił mnie Twój tekst, gdyż też lubię czasami, porozważać na różne tematy.
    Można by rzec, iż każdy z nas jest "innym" egzystującym wśród "innych" i trzeba jakoś w tym odnaleźć, współgranie, lecz jak wiadomo, o nie jest łatwe, bo przeważnie "innym" jest ten drugi, a ja to ja, sensem porównawczym. Końcowe zdania tekstu, są niejako nawiązaniem, do poprzedniej całości. Swoistym meritum:)↔Pozdrawiam🤠:)
  • Adela dwa lata temu
    Bardzo dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania