Moja cisza, mój szept
Moja intymność —
To nie ciało w jedwabiu,
To łzy, których nikt nie widzi,
I oddech, które duszę nocą w poduszkę.
Ukryta za woalem muzyki
Tańczę z zamkniętymi oczami,
Jakby świat był snem,
Którego nie chcę pamiętać.
Mówią, że jestem chłodna —
A ja tylko chronię ogień,
Żebyś go nie spalił
Kolejną obietnicą bez jutra.
W moim spojrzeniu nie ma prowokacji,
Jest przeszłość —
Zbyt ciężka, by ją nosić,
Zbyt święta, by ją oddać.
Nie dotykaj mnie słowami,
Nie mów, że znasz.
Moja intymność to cisza,
Która boi się światła.
Kochałam raz.
Było cicho.
Było święte.
I było końcem.
Teraz
Tylko wiatr wie,
Gdzie zaczyna się moja skóra,
A kończy dusza.
Komentarze (4)
Wduszać w poduszkę? jako tako, ale dusić w poduszkę. Dusza metaforycznie nieskończona. Kawałki przeegzaltowane do przesytu metaforami i porównaniami. Jawi się jako patchworkowa składanka kilku pejzaży na jednym płótnie jakby robota (bezuczuciowego) robota
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania