Moja Squid Game
To jest moja Squid Game. To jest moja Gra. Naprawdę. Ona nie ma nic wspólnego z tytułową Grą w kalmara, bo o tej grze nigdy wcześniej nawet nie słyszałem, czy nawet z jakąkolwiek inną, ale jednak to prawdziwa i bardzo realna Gra, w którą gram od wielu, wielu lat.
Jak zresztą każdy. Nie wiem tylko czy każdemu przyszło do głowy takie skojarzenia, ale ja tak właśnie myślę. To gra w życie. Ta gra nazywa się życie.
Każdego ranka, gdy tylko otworzą oczy przystępują do kolejnej rozgrywki. Nigdy nie wiem w co zagram. Nie wiem jakie karty rozda los, ani nie wiem co on przyniesie. To jest dla mnie wielka zagadka. To jest moja łamigłówka, z którą muszę sobie poradzić i ją rozwiązać.
Żyję, więc ciągle gram. Nie mam innego wyjścia. Muszę grać. Nie mogę się poddać. Nie mogę, ani nie chcę zrezygnować. Taki ruch nie byłby zgodny z moim charakterem.
Przegrać mogę, ale poddać się?
NIGDY!
Zrezygnować?
ABSOLUTNIE NIE!!
Wywiesić białą flagę?
NIE MA TAKIEJ OPCJI!!!
Będę grał aż do końca. Dobrze wiem, że ten koniec kiedyś nastąpi. Przegram i moja gra zakończy się tak, jak dla każdego z jej uczestników.
Gra w nią każdy z nas. Każdy gra ze swoją dozą szczęścia, która została mu kiedyś przydzielona w wyniku losowania. Ale nawet i ta rzecz potrafi się zmienić w czasie gry. Szczęście bywa zmiennym. Raz jest się na wozie, raz pod wozem, innym razem dostaje się nawozem prosto w twarz.
Jest różnie. Takie jednak jest życie.
Każdy zresztą wie jakie ono jest. Choćby jednak było nie wiadomo jakie, to warto jest żyć. Warto. Naprawdę warto. I trzeba starać się żyć jak najlepiej, bo życie się już więcej nie powtórzy. Żyje się raz i to wszystko. Trzeba żyć, a tym samym trzeba też być. Niekoniecznie mieć, ale być trzeba na pewno
Komentarze (12)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania