Moje marzenie
Miała coś z Pallas Ateny. Dumna, wyprostowana postać. Oczy skupione , nieco zagadkowe, dosyć spokojne, lśniące. Ożywiała się, gdy coś mówiła. Wtedy jakby olśniewała, promieniała swą urodą.
Proste, blond włosy opadały swobodnie na ramiona wydłużając całą postać.
Stawała się przez to dostojniejsza. Miłym, delikatnym licem wzbudzała zainteresowanie.
Lekki jej uśmiech na twarzy, był czymś, o czym się marzy aby zawsze rozjaśniał jej skupioną, poważną twarz.
Figura cała była jak marzenie-doskonała. Smukła, wcięcie w pasie, długie proste nogi, umięśnione jak u greckich posągów Afrodyty lub Wenus (lub z portretów malarzy włoskiego renesansu).
Największy zachwyt wzbudzały jej piersi (jak z obrazów Raffaela „Triumf Galatei”, Ł. Cranacha St. „Szlachcianka” oraz Corregio „Leda i łabędź” ).
Napięte i pełne jak pąki tulipanów na wiosnę z każdym oddechem rozkwitające pod ciasnym sweterkiem. Pęczniejące jak świeżo zagniecione ciasto drożdżowe.
Chciałoby się je ugniatać, formować i pieścić w rękach. Do dziś mam je przed swoimi oczami (taka moja udręka). To co odległe, nieosiągalne i niezdobyte, to nas czaruje i podnieca.
Śpiewając w wojsku słowa piosenki „Z młodej piersi się wyrwało …” tylko te boskie kształty mojej koleżanki z klasy, miałem zawsze w pamięci.
Kilka miesięcy temu dowiedziałem się ze przeszła operację i usunięto jej jeden z atrybutów.
Rak zaatakował piersi i operacja była niezbędną koniecznością. Zrobiło mi się niezmiernie przykro, że spotkało ja takie nieszczęście. Mam jednak nadzieję że w tak późnym okresie życia nie będzie to miało aż takiego wpływu na jej psychikę, odczucia.
Jej obraz, jak zdjęcie z fotografii, będzie tkwił w moim sercu, a jej spokojne oczy przynoszą ukojenie.
27.11.2025 r.
Komentarze (10)
najpierw taki wyziew spoconego knura, a potem kafarem przez łeb i bum! moralizatorsko o raku piersi z gracją słonia w składzie porcelany. Ba, mam nawet wrażenie, że bohaterowi-narratorowi wcale nie jest przykro, tylko żal mu, że ta jego wyidealizowana lala nie jest już ideałem i ciężej będzie trzepać kapucyna do pseudopoetyckich, niby-intelektualnych wyobrażeń o niej. Kontynuując wątki żargonowe: no krindż po prostu xd
Zgadzam się z tobą.Tekst jest poniżej godności ludzkiej.Wyziew spoconego knura tak ! nic dodać nic ująć.
Dzięki za zainteresowanie i długi komentarz. No cóż, życie to nie bajka i trudno mówić o delikatności wobec ludzkiego nieszczęścia. Dla mnie też wieść o chorobie była zaskoczeniem. Każdy widzi co chce więc nie mogę oceniać innych wypowiedzi, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam.
ta jakby nie wyskoczyła z czoła, nikt nie przypierdolł
Ale jakbym w łeb dostala
Ogłuchem...
Ale z Cb egoista tym razem:)
Może jednak nie egoista, ale czasem rozsądny realista. Również zmagam się z chorobami i wiem że z czasem można do wielu rzeczy przywyknąć.
Pomyślałam o Angelina Jolie. Jakoś tak przyszło mi do głowy. Mówisz przywyknąć... nie każdy potrafi. Najważniejsze nie stracić odwagi, nie bać się codziennie. A co do tekstu do jego formy. Cóż...
Jest prosty i bez udziwnień chociaż czasami nadmiernie odpływasz w opisach. ;) teraz ludzie szukają sensacji także w literaturze. Mało kto przejmuje się czymś co go bezpośrednio nie dotyczy. I trudno wszystkich winić. Chyba ważne aby nie pozostać samemu w potrzebie. Ale to też nie jest proste niekiedy
Dziękuję za obszerny komentarz
Och...prawdziwe uczucia nawet ubrane w erotykę, można śmiało podziwiać.
Każdy ma pewnie o kimś więcej niż miło wspominać.
Fajnie przedstawione myśli o...
Pozdrawiam serdecznie 5
Miłego dnia
Dziękuje za komentarz, poświęcony czas i ocenę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania