Moje przygody milosne.
No i stało się.
Zostałem managerem w jednej z największych Agencji Reklamowych w Polsce.
Agencji Cracfilm.
Lokomotywą finansową był Festiwal Filmów Reklamowych.
Jedyny w Polsce przez ponad 14 lat.
Pracę zaproponował mi Leszek Wilk z którym przez trzy lata robiłem film Polonia Restituta w reżyserii Bohdana Poręby.
Warunki kontraktu całkiem niezłe, jak na tamte czasy.
Dwa tysiące zł netto, służbowe mieszkanie na Czarnowiejskiej, położone o kilka minut od Rynku, telefon komórkowy bez limitu rozmów, ryczałt benzynowy oraz do wykorzystania na spotkania biznesowe, w ramach umowy barterowej, 3 000 zł w restauracji Klubu Dziennikarza przy Rynku.
Był rok 1998 i przez kolejne 3 lata tam pracowałem.
Poznałem mnóstwo wpływowych osób.
Pewnego razu wczesną wiosną, kiedy piłem piwko przy barze, podszedł do mnie jakiś student i powiedział:
Cześć stary, te dwie laski chcą cię poznać.
Wziąłem kufel z piwem i poszedłem za nim.
Kiedy podeszliśmy do nich, ten wypalił ni z gruchy,
ni z pietruchy.
Cześć dziewczyny.
Ten facet chciał was poznać.
Zrobiło mi się głupio ale nie miałem wyjścia.
Chcąc jakoś wybrnąć z niezręcznej sytuacji zapytałem
Napijecie się piwa ?
Ja stawiam.
Zaproszenie przyjęły z zadowoleniem.
I tak po chwili poznałem Magdę.
28 lat młodszą ode mnie dziewczynę.
Kiedy zrobiło się już pózno, zaproponowałem im,
że je odprowadzę.
Propozycje przyjęły z zadowoleniem.
Kiedy już dotarliśmy na miejsce, poprosiłem Magdę o numer telefonu.
Podała mi go z uśmiechem.
Przez pierwsze trzy dni nie dzwoniłem, ponieważ nie chciałem jej pokazać, jak bardzo jestem na nią napalony.
Zadzwoniłem czwartego dnia i umówiłem się na kawę.
Poszliśmy do Piwnicy Pod Baranami.
Kiedy kolejny wchodzący gość witał się ze mną zapytała:
Skąd ty znasz tych wszystkich ludzi ?
No wiesz, tyle lat pracy w filmie oraz praca w Cracfilmie swoje zrobiły.
Widziałem, że bardzo jej się to spodobało.
Po kilku spotkaniach w moim mieszkaniu na Czarnowiejskiej zapytała mnie wprost.
Jerzy a może zamieszkam z tobą ?
Po co mam płacić 500 zł. jak i tak tam nie ma.
Pewnie, odpowiedziałem.
Przewiozę ci rzeczy z akademika.
Była na ostatnim roku Wyższej Szkoły Pedagogicznej na Wydziale Politologii.
Zaczęła pisać pracę magisterską p.t. “Koncepcja miłości w/g Ericha Fromma.”
Ponieważ temat był mi bliski i interesujący, miałem niemały wkład w tej pracy.
Magda obroniła już w maju, z bardzo dobrą oceną, co sprawiło mi prawdziwą satysfakcję.
Ponieważ była piękna pogoda, jeżdziliśmy niemalże codziennie na plażę nad Wisłą za Krakowem.
I tak upływał nam błogo czas do końca sierpnia.
Pod koniec sierpnia, Magda postanowiła odwiedzić rodziców, którzy mieszkają w okolicach Jarosławca.
Po kilku dniach dzwoni do mnie i mówi, że za trzy dni wylatuje do Nowego Jorku.
Byłem w szoku.
Jak to?
Co się dzieje?
Okazało się, że kolega jej ojca wrócił kilka dni temu z Nowego Jorku i gdy dowiedział się, że Magda nie może znależć pracy, więc zadzwonił do znajomych w NYC i po kilku godzinach miał dla Magdy propozycję.
Rose, 87 kobieta kilka dni temu straciła męża, dentystę.
Została sama jak palec w wielkim domu w Scarsdale, niedaleko Nowego Jorku.
Potrzebowała natychmiast kogoś do opieki.
Była niepełnosprawna.
700 dolarów tygodniowo, własny pokój z łazienką na górze, no
i jedzenie za darmo.
Zawrotna suma jak na tamte czasy, więc propozycja naprawdę kusząca.
Kilka dni póżniej staliśmy w objęciach na lotnisku w Krakowie
i czekaliśmy na odprawę celną.
Juruś, ja za pół roku wracam.
Nie martw się za bardzo.
Będę dzwonić.
Kiedy samolot już odleciał zadzwoniłem do mojej mamy
i opowiedziałem jej o wszystkim.
Mamo, mam dwie wiadomości.
Jedna dobra a druga zła.
Od której zacząć?
Zacznij od tej dobrej, synku.
Jestem zakochany mamo.
A to świetnie syneczku.
Gratuluję.
A ta zła wiadomość, spytała.
Mamo, ona jest 28 lat młodsza ode mnie.
I to ma być ta zła wiadomość?
Synku, w naszej rodzinie to nic nowego.
Rekordu nie pobiłeś.
Twój dziadek a mój tatuś był starszy od mojej mamusi o 30 lat.
Te słowa w dużym stopniu mnie uspokoiły.
Magda wyleciała a ja powoli wracałem do siebie.
Częste telefony od niej trochę mnie uspokajały.
I nagle 11 września nie dzwoni.
Byłem wtedy w Łodzi i szedłem Piotrkowską do znajomych.
Cześć Jerzy.
Jak tam Magda, żyje ?
Nic jej się nie stało ???
O czym ty mówisz, do diabła ???
No co ty ?
Nie słyszałeś???
Word Trade Center zaatakowały jakieś samoloty .
Idź tutaj do sklepu z telewizorami i zobacz, bo cały czas nadają.
Przeżyłem prawdziwy szok oglądając te migawki filmowe.
A ponieważ na wieżach zainstalowane były anteny do sieci komórkowych, ich brak spowodował przerwę w kontaktach
z Magdą.
Kilka dni póżniej zadzwoniła.
Płacząc, prosiła abym przyleciał do Nowego Yorku.
Juruś, może będzie wojna i nas rozdzieli.
Pojechałem do Pawła R. i zapytałem go, czy może mi załatwić wizę do USA.
Paweł był wtedy współwłaścicielem miesięcznika Biznesman Magazine.
Był mi winien 10 tys. dolarów za pomoc w kupnie festiwalu Cracfilm.
Po krótkiej rozmowie ze mna powiedział do sekretarki.
Proszę wypisać legitymację dziennikarską dla naszego kolegi.
I pismo do ambasady z prośbą o wizę.
Po chwili powiedział do mnie:
Jerzy, musisz mi napisać 10 –15 artykułów do naszego pisma pokładowego, w liniach lotniczych LOT-u.
Kalejdoskop, tak sie nazywa nasze pismo.
To konieczne.
Lecisz tam dla nas jako dziennikarz.
Muszę mieć podkładkę.
No i stało się.
10 pażdziernika wylądowałem w NYC.
Na lotnisku dostałem wizę duration of status.
Na trzy lata.
Po upływie tego czasu przedłużyłem na następne 3 lata.
A stało się to tak.
Któregoś razu spotkałem w NYC Andrzeja Jeziorka, operatora filmowego z którym dawno temu robiłem serial telewizyjny
p.t. Jagiellonowie.
Andrzej zapytał mnie czy mam jakieś dojścia w CNN, bo bardzo chciałby zwiedzić to studio.
Był wtedy jednym z dyrektorów TVP Kraków.
Oczywiście z partyjnego nadania, ale mnie to nie przeszkadzało.
CNN można było zwiedzać za niewielką opłatą, patrząc z góry przez szyby na wszystkie pomieszczenia.
Udało mi się poprzez swoje dziennikarskie koneksje w Foregin Press Center ( Centrum Dziennikarzy Zagranicznych) którego byłem wtedy członkiem, załatwić to, że zostaliśmy zaproszeni do CNN jako specjalni goście.
Oprowadzała nas milutka hostessa.
Andrzej był w siódmym niebie.
Po powrocie do Polski przysłał mi oficjalne pismo z TVP Kraków z prośbą o przedłużenie mi wizy.
Skutecznie.
Dostałem wizę na następne trzy lata.
Claudynka miała wtedy zaledwie dwa latka i stałem przed wyborem.
Kariera, czy miłość.
Wybrałem miłość.
Po upływie ważności mojej wizy zdecydowałem się zostać nielegalnie
I tak trwa to do dzisiaj.
Upłynęło już osiemnaście lat od czasu, jak postawiłem nogę na amerykańskiej ziemi.
I mam piękną córeczkę Claudię, która niedawno skończyła 16 lat.
.
Komentarze (1)
Pan opisuje.
Szkoda, że zapis kuleje.
Może warto nad nim popracować?
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania