... Autor: pkropka Czytano 572 razy Data dodania: 30.11.2019
Średnia ocena: 4.8 Głosów: 6
Zaloguj się, aby ocenić29
Komentarze (36)
Anonim01.12.2019
PKRopko,
jak Ty to robisz, że wiesz, kiedy "pokolorować" tekst, a kiedy nie? Hmmm?
Na początku jest szarość. Dalej deszcz. Potem chlapnięcie ciężarówki. I potem obojętność/wszystkojedność. Na końcu aż się prosi, aby dodać, że wszystko staje się kolorowe. Tyle tylko, że wtedy byłoby to przerysowane, kiczowate. A u Ciebie wszystko jest na swoim miejscu.
Tekst ma swój wydźwięk, cholernie mocny wydźwięk. Bo nasuwa się pytanie: czy bohaterowi będzie teraz lepiej? Czy podda się pod mocą deszczu? A może deszcz zmyje z niego tę szarość, która uzbierała się w trakcie życia?
Choć ten głęboki oddech daje nadzieję...
Dla mnie świetne drabble. A biorąc pod uwagę jeszcze więcej, to i ciut przerażające.
pkropka ależ skąd. Ja i wyobraźnia, a jeszcze empatia? W strugach deszczu jest życie, a ja tego nie widzę... w kałużach odpowiedzi na pytania - też tego nie widzę... Widzę tylko brak mocnego akcentu, klamry, która to ściśnie.
betti ;)
Pomyślę nad sugestią o mocniejszym zakończeniu. Ale czy katharsis jest mocne? Bo mnie kojarzy się bardziej z wyjałowieniem.
Tak samo chwila, w której życie przytłacza, ale podnosisz głowę i myślisz "dam radę, tylko nie mogę się zatrzymać". To pewnie dość osobista sprawa, jak ją odczuwamy, ale dla mnie towarzyszy jej również jałowe uczucie pustki i zmęczenia. Bo nie można odetchnąć i przyznać, że nie dajesz rady. "Będzie dobrze" nie przynosi ulgi, tylko zapowiedź ciężkiej pracy. Samo nie będzie dobrze, trzeba wciąż przeć przed siebie, mimo zmęczenia.
Nawet parasol mający odgrodzić emocje nie działa, świat znajdzie drogę, żeby je uwolnić.
Stąd nie dałam mocnej klamry. Bo życie nam takiej nie daje.
pkropka no i napisz, że przytłacza, bo zamknięcie oczu może równie dobrze być ucieczką, czyli poddaniem się. Jeżeli ma być świadomość, że będzie dobrze, to przed tym nie zamyka się oczu. To tak jakbyś powiedziała sobie, umiem kochać i zamknęła serce, zamroziła. Ja tak rozumiem. Może się mylę, ale piszę w swoim własnym imieniu.
betti, to jak odbierasz też jest ważne. Że przytłacza jest zdanie wyżej ;)
Ciekawe z kochaniem przy zamkniętym sercu. Czasem trzeba je zamknąć, jak kogoś naprawdę się kocha. Znieczulić, by ta miłość nie raniła. Np. ja bardzo kochasz męża, który krzywdzi twoje dzieci. Wtedy, żeby umieć kochać trzeba zamknąć serce i przeczekać najgorsze.
No nic, opłynęłam. Tu już zostanie jak jest, nie dość że moje pierwsze drabble, to ja jestem z gatunku tych upartych (czy też leniwych. Czasem nie chce mi się zmieniać).
Dzięki za wyjaśnienie swojej opinii, zawsze dobrze rozmawiać. Będę miała pożywkę na przyszłość :)
pkropka przytłacza, ale nie zabija. Zamknięcie oczu świadczy o pogodzeniu, rezygnacji z walki, Biorę oddech jakby ostatni i co? Umieram czy walczę? Tego mi zabrakło. Nie czepiam się, tylko przedstawiam mój punkt widzenia. Zabrakło mi jednego słowa. Klamry.
Anonim01.12.2019
PKRopko,
jeszcze raz powtórzę: rewelacyjne drabble, a otwarte zakończenie to prawdziwa siła tego tekstu.
Aha. I dziękuję ;)
Jeżeli to subtelne pytanie czy się obraziłam, to absolutnie nie. Po to wrzucamy na portal, żeby rozmawiać i wymieniać się opiniami. Wręcz uznam to za komplement i dziękuję bardzo :) Może nie widać, ale wszystkie takie uwagi zbieram w pamięci. Nawet jeżeli w konkretnym przypadku ich nie wykorzystam, to zostają na przyszłość razem z resztą doświadczenia.
Powiem więcej, dla mnie to była przyjemna dyskusja.
Anonim01.12.2019
PKRopko
jeszcze tylko przyczepię się ciupkę.
"Ciężarówka wjechała w kałużę, naśladując burzę."
Nie brzmi mi słowo "naśladując". Można pokusić się o co innego.
pkropka to bardzo się cieszę i również dziękuję. Dla mnie też ta ''rozmowa'' była przyjemnością.
Pozdrawiam
Anonim01.12.2019
PKRopko,
oto moich kilka rozwiązań:
- ciężarówka wjechała w kałużę, pokazała burzy prawdziwą siłę (moc).
- ciężarówka wjechała w kałużę, pokazując burzy, jak należy być przekonującym (to podkreśla i bardziej uwidacznia metaforę w moim mniemaniu).
- ciężarówka wjechała w kałużę, kumulując moc burzy.
Wiem, że to więcej słów, ale tak mi przyszło do głowy. A tak w ogóle to nie bierz sobie za bardzo do serca moich słów, to tylko specyficzny subiektywizm ;)
Antoni Grycuk chyba rozumiem co masz na myśli. Przetrawię i pokombinuję, ale nic nie obiecuję ;)
Jak chyba widać, biorę sobie do serca wszystko, ale z pozytywnym nastawieniem. Inaczej idzie zwariować, albo trzeba odpuścić sobie rozwój.
Dzięki :)
Czasem człowiek, który nie ma już nic do stracenia, zaczyna dopiero żyć. Strach przeszkadza, jest często gorszy sam w sobie od tego, czego się boimy. Mam nadzieję, że końcówka świadczy o tym, iż bohater to zrozumiał. Może też znaczyć, że świetnie nadinterpretuję teksty :))).
Szczególnie, jak nikogo nie widać na horyzoncie.
Lubiłam tak robić w małej uliczce obok filtrów Lindleya. Prawie nigdy nie widziałam tam ludzi, a samochody zapuszczały się jeszcze rzadziej. Tylko tramwaj czasem przejeżdżał, niepokojąco przechylając się na bok i skrzypiąc kiedy pokonywał ostry zakręt.
Pkropko→Od razu miałem skojarzenie, z jazdami na rowerze w czasie deszczu... bez odzienia...
tzn: przeciwdeszczowego.
Na początku mnie trochę wnerwiał, ale jak już zmokłem do suchej nici,
to później byłem wesoły, bo już bardziej nie mogłem zmoknąć.
A poza tym... wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma:)
Czyli Twe drabble, ma sens jak najbardziej... w różnych aspektach ''przemoknięcia życiem''
Pozdrawiam:)→5
Oj tak, nie raz tak jechałam i nie ma nic bardziej denerwującego, niż lekko mokre ubranie. Przemoczone już się przykleja przykleja i jest jak druga skóra.
Dzięki DD :)
Witam
Lubię chodzić w deszczu i mijać zapłakane szyby wystaw sklepowych. A kolorowe parasole jak łódki pływają nad naszymi głowami. Można płakać bo nikt nie zauważy czy to łzy, czy krople.
Takie odpływanie, przemijanie z deszczem
Komentarze (36)
PKRopko,
jak Ty to robisz, że wiesz, kiedy "pokolorować" tekst, a kiedy nie? Hmmm?
Na początku jest szarość. Dalej deszcz. Potem chlapnięcie ciężarówki. I potem obojętność/wszystkojedność. Na końcu aż się prosi, aby dodać, że wszystko staje się kolorowe. Tyle tylko, że wtedy byłoby to przerysowane, kiczowate. A u Ciebie wszystko jest na swoim miejscu.
Tekst ma swój wydźwięk, cholernie mocny wydźwięk. Bo nasuwa się pytanie: czy bohaterowi będzie teraz lepiej? Czy podda się pod mocą deszczu? A może deszcz zmyje z niego tę szarość, która uzbierała się w trakcie życia?
Choć ten głęboki oddech daje nadzieję...
Dla mnie świetne drabble. A biorąc pod uwagę jeszcze więcej, to i ciut przerażające.
Pozdrawiam.
Dzięki Antoni. Przede wszystkim cieszę się, że odczuwalna jest możliwość pozytywnego wydźwięku zakończenia.
Nie ma co się przerażać ;)
Pozdrawiam cieplutko.
Zakończenie w drabblach powinno być silnym akcentem do całości, tu tego nie ma. Jest tylko opis spaceru w deszczu, to za mało, zdecydowanie.
Powinno, ale czy musi? Jeżeli skłania do jakiejkolwiek refleksji, to moim zdaniem jest wciąż ok ;)
A jeżeli nie, to już gorzej, ale chyba przeżyję.
pkropka do jakiej refleksji, że kiedy deszcz pada może przemoczyć ubranie? Co w tym odkrywczego?
Oj betti, myślałam, że masz bogatszą wyobraźnię. Ale fakt, empatii u ciebie brak, może stąd tekst wydaje ci się płytki.
pkropka ależ skąd. Ja i wyobraźnia, a jeszcze empatia? W strugach deszczu jest życie, a ja tego nie widzę... w kałużach odpowiedzi na pytania - też tego nie widzę... Widzę tylko brak mocnego akcentu, klamry, która to ściśnie.
betti ;)
Pomyślę nad sugestią o mocniejszym zakończeniu. Ale czy katharsis jest mocne? Bo mnie kojarzy się bardziej z wyjałowieniem.
Tak samo chwila, w której życie przytłacza, ale podnosisz głowę i myślisz "dam radę, tylko nie mogę się zatrzymać". To pewnie dość osobista sprawa, jak ją odczuwamy, ale dla mnie towarzyszy jej również jałowe uczucie pustki i zmęczenia. Bo nie można odetchnąć i przyznać, że nie dajesz rady. "Będzie dobrze" nie przynosi ulgi, tylko zapowiedź ciężkiej pracy. Samo nie będzie dobrze, trzeba wciąż przeć przed siebie, mimo zmęczenia.
Nawet parasol mający odgrodzić emocje nie działa, świat znajdzie drogę, żeby je uwolnić.
Stąd nie dałam mocnej klamry. Bo życie nam takiej nie daje.
betti dla mnie ostatnie zdanie jest ok, bo przynosi zmianę. To wystarczy w mojej opinii.
pkropka no i napisz, że przytłacza, bo zamknięcie oczu może równie dobrze być ucieczką, czyli poddaniem się. Jeżeli ma być świadomość, że będzie dobrze, to przed tym nie zamyka się oczu. To tak jakbyś powiedziała sobie, umiem kochać i zamknęła serce, zamroziła. Ja tak rozumiem. Może się mylę, ale piszę w swoim własnym imieniu.
betti, to jak odbierasz też jest ważne. Że przytłacza jest zdanie wyżej ;)
Ciekawe z kochaniem przy zamkniętym sercu. Czasem trzeba je zamknąć, jak kogoś naprawdę się kocha. Znieczulić, by ta miłość nie raniła. Np. ja bardzo kochasz męża, który krzywdzi twoje dzieci. Wtedy, żeby umieć kochać trzeba zamknąć serce i przeczekać najgorsze.
No nic, opłynęłam. Tu już zostanie jak jest, nie dość że moje pierwsze drabble, to ja jestem z gatunku tych upartych (czy też leniwych. Czasem nie chce mi się zmieniać).
Dzięki za wyjaśnienie swojej opinii, zawsze dobrze rozmawiać. Będę miała pożywkę na przyszłość :)
pkropka przytłacza, ale nie zabija. Zamknięcie oczu świadczy o pogodzeniu, rezygnacji z walki, Biorę oddech jakby ostatni i co? Umieram czy walczę? Tego mi zabrakło. Nie czepiam się, tylko przedstawiam mój punkt widzenia. Zabrakło mi jednego słowa. Klamry.
PKRopko,
jeszcze raz powtórzę: rewelacyjne drabble, a otwarte zakończenie to prawdziwa siła tego tekstu.
Aha. I dziękuję ;)
betti już Twoja decyzja, czy otworzysz, czy zamkniesz na wieki :)
Jak dobrze, że nie jesteśmy wszyscy jednomyślni. Świat byłby nudny.
Antoni, dziękuję ja. Też lubię otwarte zakończenia. Nie zawsze pasują, ale tu mi tak zagrało.
pkropka wiesz, że jeśli tekst budzi emocje, stawia pytania, analizuje, to wtedy jest dobry. Prawda?
Najgorzej, kiedy spływa po człowieku i niczego nie porusza.
Jeżeli to subtelne pytanie czy się obraziłam, to absolutnie nie. Po to wrzucamy na portal, żeby rozmawiać i wymieniać się opiniami. Wręcz uznam to za komplement i dziękuję bardzo :) Może nie widać, ale wszystkie takie uwagi zbieram w pamięci. Nawet jeżeli w konkretnym przypadku ich nie wykorzystam, to zostają na przyszłość razem z resztą doświadczenia.
Powiem więcej, dla mnie to była przyjemna dyskusja.
PKRopko
jeszcze tylko przyczepię się ciupkę.
"Ciężarówka wjechała w kałużę, naśladując burzę."
Nie brzmi mi słowo "naśladując". Można pokusić się o co innego.
Antoni Grycuk Imitując? Czy w ogóle w innym kierunku?
pkropka to bardzo się cieszę i również dziękuję. Dla mnie też ta ''rozmowa'' była przyjemnością.
Pozdrawiam
PKRopko,
oto moich kilka rozwiązań:
- ciężarówka wjechała w kałużę, pokazała burzy prawdziwą siłę (moc).
- ciężarówka wjechała w kałużę, pokazując burzy, jak należy być przekonującym (to podkreśla i bardziej uwidacznia metaforę w moim mniemaniu).
- ciężarówka wjechała w kałużę, kumulując moc burzy.
Wiem, że to więcej słów, ale tak mi przyszło do głowy. A tak w ogóle to nie bierz sobie za bardzo do serca moich słów, to tylko specyficzny subiektywizm ;)
Antoni Grycuk chyba rozumiem co masz na myśli. Przetrawię i pokombinuję, ale nic nie obiecuję ;)
Jak chyba widać, biorę sobie do serca wszystko, ale z pozytywnym nastawieniem. Inaczej idzie zwariować, albo trzeba odpuścić sobie rozwój.
Dzięki :)
Czasem człowiek, który nie ma już nic do stracenia, zaczyna dopiero żyć. Strach przeszkadza, jest często gorszy sam w sobie od tego, czego się boimy. Mam nadzieję, że końcówka świadczy o tym, iż bohater to zrozumiał. Może też znaczyć, że świetnie nadinterpretuję teksty :))).
Tjeri, trafiłaś w moje założenie. A nadinterpretacja, to nic złego :)
Mnie deszcz uszczęśliwiał często :-)
Mnie też :)
Chociaż nic się nie równa mroźnej pogodzie - takiej jak dziś.
pkropka mnie kiedyś ulewy. Tak stać w ogromnym deszczu z rękami wyciągniętymi do nieba :-) takie... Oczyszczające.
Szczególnie, jak nikogo nie widać na horyzoncie.
Lubiłam tak robić w małej uliczce obok filtrów Lindleya. Prawie nigdy nie widziałam tam ludzi, a samochody zapuszczały się jeszcze rzadziej. Tylko tramwaj czasem przejeżdżał, niepokojąco przechylając się na bok i skrzypiąc kiedy pokonywał ostry zakręt.
pkropka no, ja w polu albo w mieście, taki deszcz skutecznie odcina cywilizację.
Pkropko→Od razu miałem skojarzenie, z jazdami na rowerze w czasie deszczu... bez odzienia...
tzn: przeciwdeszczowego.
Na początku mnie trochę wnerwiał, ale jak już zmokłem do suchej nici,
to później byłem wesoły, bo już bardziej nie mogłem zmoknąć.
A poza tym... wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma:)
Czyli Twe drabble, ma sens jak najbardziej... w różnych aspektach ''przemoknięcia życiem''
Pozdrawiam:)→5
Oj tak, nie raz tak jechałam i nie ma nic bardziej denerwującego, niż lekko mokre ubranie. Przemoczone już się przykleja przykleja i jest jak druga skóra.
Dzięki DD :)
Fajne drabble, dobre opisy.
Dzięki :)
Pkropko, zapomniałam napisać o tytule. Wiem, pewnie powinnam się leczyć, ale gdy go zobaczyłam, byłam pewna, że jakieś erotyczne stusłówka tu znajdę ?
Nie ma się co leczyć, wszystko jest dla ludzi ;)
Może kiedyś skuszę się na mokre drabble II :D
Witam
Lubię chodzić w deszczu i mijać zapłakane szyby wystaw sklepowych. A kolorowe parasole jak łódki pływają nad naszymi głowami. Można płakać bo nikt nie zauważy czy to łzy, czy krople.
Takie odpływanie, przemijanie z deszczem
Miłego wieczoru
Witaj Pasjo.
Bardzo ładnie podsumowane. Deszcz potrafi przynieść oczyszczenie, tak samo łzy.
Tobie również miłego wieczoru :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania