Mokrość
Sabka wesoło
orbitowała wokół swojego pana,
zmierzając w stronę lasu.
Jej czujność wśród drzew
znikła w zabawie,
w głośnym szczekaniu.
Mokradła zbliżały się —
z każdym krokiem łamiąc gałęzie.
„Do nogi” —
natychmiast usiadła.
Zapakował ją do worka.
Wrzucił do stawu.
Głupi pies burknął pod nosem,
wracając do chaty.
Przed drzwiami
zobaczył Sabkę —
machającą ogonem
mokrą na wycieraczce.
Komentarze (1)
metaforycznie też aczkolwiek
🤔
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania