Mokry lipiec
znowu paruje lipiec ciężki od wilgoci
sukienka klei się do ud gdy idę przez chodnik
niebo ma kolor siwy zupełnie bez słońca
a ja mam w sobie burzę co nie ma dziś końca
zmywam z twarzy makijaż krople piję chciwie
woda spływa po plecach chłodno lecz szczęśliwie
włosy schną za wolno pachną ciepłym deszczem
świat jest dziwnie blisko dotyka mnie dreszczem
w kuchni stygnie kawa w oknach gęsta mgła
ten mokry letni lipiec ma dziś twarz jak ja
jest dumny rozgrzany choć do nitki przemókł
i nie da się uciszyć nikomu niczemu
Komentarze (6)
Ma klasę.
Podoba mi się
Dziękuję za miły komentarz i życzę dobrego dnia
A ja mam wyobraźnie
Uważaj z tą burzą..
Przepiękny czytam i czytam i czytam
*****
No i zakochałem się w tym wierszu.
Marabut ogromnie dziękuję! Nie ma dla autora większego komplementu niż świadomość, że ktoś wraca do jego słów i odnajduje w nich coś bliskiego swojemu sercu. Pozdrawiam i życzę pięknego dnia🌹
Obraz jest tak wyraźny ,że idę za Tobą w tym deszczu a potem czuję zapach kawy w Twojej kuchni....Kurczę nawet nie wiem czy powinienem tam być, bo wyjdę na podglądacza. Wiersz jest leciutki jak piórko ,malujesz słowem bardzo wyraźnie ale pozostawiasz też wyobraźni sporo miejsca aby mogła tam pobuszować. Mokra sukienka przylegająca do ciała.....geniusz ,od razu wciąga w głąb tego obrazu.
Subtelne powiązanie stanu emocjonalnego z aurą. Naprawdę, proszę o więcej i czekam z niecierpliwością.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania