Molekularna teoria rozwoju - wstęp
W pewnym momencie zrozumiałem, że dziełem mojego życia nie będzie dzieło, jak to sobie uprzednio wyobrażałem. W okresie lat młodszych, które przypadały na wstępną dorosłość, parałem się piórem głównie pod kątem wkomponowania siebie w poczet poetów. Następnie, wychodząc od poetyki, przeszedłem do prozy, odnajdując pewne, intymne rozmiłowanie w szczególnie bliskiej mi formie, którą jest proza poetycka, by skwitować swoje działanie twierdzeniem, iż formą w literaturze, która doskonale oddaje wszelkie, możliwe do wyrażenia przeze mnie zamiłowanie do pisarstwa, jest baśń. Jednak nie będą baśni dziełem, które z pewnością zdoła sprostać intelektualnie, ambicjonalnie, czy formalnie temu, co od dawna mnie porywa bardziej, niż literatura tradycyjna.
Musiałem wreszcie na to spojrzeć w sposób bardziej obiektywny, iż tak samo poezja, jak też proza i wszelkie gatunkowe hybrydy, to dla mnie głównie rozrywka intelektualna i lingwistyczna. Czasem masochistyczna to przyjemność, czasem osiąga człowiek upojenie od natłoku myśli, czy utajony w agresji powód rozpaczy, czy bezsilności, wreszcie wychodzi na światło dzienne, a w jego blasku powstają wiersze. Bez znaczenia jest to wszystko, pustym się staje i wcale mnie nie rusza. Cały, może dlatego właśnie, że talent mój, literacki, jest dla mnie formą zabawy. Chociaż odkrywam w zabawie tej tak samo uwodzenie, grację, poczucie odrzucenia, silną niechęć i tym silniejsze pragnienie, nigdy nie wiem, czy jest to moja emocjonalna rzeczywistość, czy osobiste zboczenie, które nie nie jest doznaniem samym w sobie, ale rodzajem stymulacji, którą wymuszam, którą poszukuję lub którą staram się odtworzyć.
Jednak, jakże miłe mi były te zabawy, farsy, jakże wielkim będzie sentyment, który z czasem okrywa minione cierpienie, jest to wszystko nic innego, a przeżycie. Natomiast, jeśli do głosu dopuszczam intelekt, całkowitej zmianie ulegają tak samo ocena doświadczeń, jak również kierunek mojego pisarstwa, bo przestaje być chyba pisarstwem w klasycznej formie. Jest raczej pewnym, na wpół teoretycznym, na wpół powstałym poprzez praktykę wydarzeniem intelektualnym, które rozbijam na molekuły. I z tej perspektywy nie szukam już człowieka, nie wymuszam przyjęcia określonej narracji, tak samo romantycznej, jak patetycznej lub w całkowitej prozie życia nie pozuję raz to na lekko ducha raz to na człowieka surowego, bo, niezależnie jak naturalne są to dla mnie postawy, są tylko formą ekspresji. Natomiast autoekspresja przestaje być dla mnie narzędziem istotnym, a co innego frapuje mnie z wiekiem bardziej i bardziej.
Dlatego niemal już w zupełności pogodziłem się, że wszelka twórczość czysto literacka, zawsze będzie dla mnie tylko dodatkiem, jedną z możliwości, ale, wyłącznie dlatego, że taką możliwość posiadam i częściowo kultywuję, nie musi automatycznie oznaczać, iż tą, konkretną możliwość rozciągnę do jakiegoś rozmiaru absolutnego, gdzie jasno postanowię, iż to jedyna, słuszna, przypisana mi droga. I z tej perspektywy twórczość literacka z jednej strony jest wyłącznie dodatkiem, z drugiej natomiast także materiałem, z którego korzystam w ramach swojego, prywatnego, filozoficznego badania natury własnej, ale również natury człowieka.
Natomiast tym, co może ewentualnie mnie realnie interesować, jest chęć, by stworzyć określone dzieło, które będzie mieć pewne znamiona filozofii. Dzieło, które swoją uwagę poświęca enigmatycznemu zagadnieniu, którym jest rozwój osobisty, zawodowy, życiowy oraz uchwyceniu pewnych mechanizmów, które biorą udział w tym rozwoju, które można wykształcić lub trzeba zaakceptować. Finalnie, bo nie wydaje mi się, by istniała inna, realna możliwość, a wyłącznie pewna ambicja rozumiana jako wyobrażenie lub życzenie, będzie to moja prywatna mapa rozwoju, w której zawarłem informacje nabyte w okresie kilkunastu lat bardziej świadomego życia. Będą to obserwacje, spostrzeżenia, a wszystko nie tyle poparte praktyką, co stanowiące jej bezpośredni wynik. Nie sposób jednak w opisie praktyki pominąć wielu czynników, jak emocjonalne, intelektualne, czy fizyczne, które są nieustannie obecne w życiu człowieka. Dlatego dzieło to postrzegam jako filozofię nastawioną na praktykę, a przez praktykę rozumiem zjawiska takie, jak zgłębianie samego siebie, jako człowieka, umiejętność zarządzania sobą, rozpoznawania mechanizmów i struktur oraz dążenie do stabilności działania, systematyczności oraz wzrostu jakości efektów, jakie mogą te czynniki za sobą pociągać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania