Monotonności ma
Monotonność
Monotonności, kochana, ty ciszą budzisz co rano,
Znowu tą samą historią, tą samą wersją niechcianą.
Nie dajesz wytchnienia nocą, choć stoisz w zimnym ogniu,
Daremna każda obrona w tym szarym, sennym tygodniu.
Monotonności, co karmisz jałową, ciężką nudą,
Witasz mnie bez ekscytacji, płonną i senną ułudą.
A jednak w tobie jest przystań, zbawienna twa stabilność,
Dla dusz strapionych bezpieczna, kojąca nieomylność.
Monotonności, choć czasem doprowadzasz do szału,
Zdejmij te moje katusze, lecz rób to… powoli, pomału.
Bo choć przeklinam tę ciszę i jednostajne trwanie,
Bez ciebie lęk mnie dopada – i pustki oczekiwanie
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania