Morderstwa z Mainstreet - Prolog

I.

 

Eric Booldmeyn był 54-letnim policjantem, który już niedługo miał odejść na emeryturę. Jechał swoim wozem podczas jednego z ostatnich patroli. Została mu godzina do końca pracy. Wtedy zobaczył krew, która ciągnęła się wzdłuż alejki do ciemnego zaułka. Zatrzymał samochód, wysiadł i wyciągnął broń. Krew wyglądała na świeżą. Okolica była pusta - raptem parę domów, gdzie okna były pozabijane deskami. Włączył latarkę, którą miał zawieszoną do paska i wszedł do zaułka.

 

Uderzył go zapach siarki. Zakaszlał. Wtedy zobaczył trupa małego chłopca. Podszedł bliżej i dokonał oględzin. Miał rozwaloną czaszkę. Nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów. Usłyszał jakiś dźwięk. Odwrócił się, ale w zaułku nikogo oprócz niego oraz zwłok, nie było.

 

- Mówiłem panu kiedyś, panie Booldmeyn, że nie warto badać sprawy, która pana przerasta. - zabrzmiał zimny, metaliczny głos.

 

Ericowi serce podeszło do gardła ze strachu. Rozglądał się na wszystkie strony w poszukiwaniu źródła głosu.

 

- Kto?! Kto tu jest?! Proszę się natychmiast ujawnić! - Krzyknął policjant z wyraźnym strachem w głosie.

- Zrobimy tak... masz dziesięć sekund na ucieczkę. Raz, dwa, trzy... - Usłyszał w odpowiedzi.

 

Biegiem ruszył w stronę wylotu z zaułka. Strzał. Poczuł potężny ból w okolicy łopatki. Upadł na ziemię. Wtedy go zobaczył. Nie mógł uwierzyć, że to on. Zanim zdążył coś powiedzieć, ogromna rurka rozwaliła mu twarz. Tak zakończyła się kariera Erica Booldmeyna. Policjanta z 20-letnim stażem.

 

II.

 

Mark Philips był ekspertem do spraw, które nie mają rozwiązania. Przyjechał do Mainstreet z Nowego Jorku. Nawet nie zdążył zamówić pokoju w hotelu, gdy dowiedział się o odnalezieniu zwłok jakiegoś policjanta. Od razu ruszył do miejsca zbrodni. Okolica była raczej ponura. Brak śladów życia, albo pozabijane deskami okna. Miasteczko jak z najstraszniejszych horrorów.

 

Miejsce było zabezpieczone przez policję z każdej strony. Przy zwłokach zgromadzone były już lokalne media oraz spory tłum gapiów. Zaparkował niedaleko samochód i wysiadł ze zmęczoną miną. Podszedł do najbliższego policjanta.

 

- Śledczy Mark Philips, służby specjalne, Nowy Jork, proszę mnie zaprowadzić do dowódcy. - Powiedział z powagą.

 

Młody chłopak bez słowa poprowadził go do łysego staruszka, który stał niedaleko zwłok. Mark wyciągnął odznakę i pokazał dowódcy. Ten popatrzył na niego z wymuszonym uśmiechem.

 

- No proszę, a cóż to sprowadza do naszej mieściny, śledczego ze służb specjalnych? Czyżby nasze malutkie Mainstreet, było aż tak interesujące dla wydziału głównego z Nowego Jorku? - Spytał z ironią w głosie staruszek.

- Nie proszę pana, tu chodzi o morderstwa, które są regularne na tych terenach. Niejaki morderca z Mainstreet... to on mnie interesuje. - Odpowiedział spokojnie śledczy Philips.

- Morderca z Mainstreet? Nie wnikam. Na razie wolałbym się skupić na czymś poważniejszym. Ten tutaj nieboszczyk to Eric Booldmeyn. 54 lata, niedługo miał przejść na emeryturę. Zginął prawdopodobnie od ciosów wykonanych jakimś narzędziem...

- Coś jeszcze? - spytał Mark.

- Tak... kula od pistoletu w prawej łopatce. Nic więcej nie powiemy, trzeba wykonać sekcję.

- Żadnych śladów?

- Nic. Kompletna pustka.

- Dobra... to spotkajmy się w pana biurze za dwie godziny. Muszę się ogarnąć, że tak to ujmę.

- Dobrze, panie śledczy. A tak przy okazji - Thomas Mickey. - Powiedział z uśmiechem mężczyzna.

- Mark Philips, do zobaczenia.

 

Zabójstwo z premedytacją i ponure miasteczko? Obraz jak w filmach...

 

Ciąg dalszy nastąpi.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • Lucinda 04.07.2015
    Ciekawy początek. Dobrze napisane. Czekam na kolejną część 5:)
  • Chris 04.07.2015
    Zapowiada się niezwyle zacnie ;)5
  • Autor Anonimowy 04.07.2015
    "Eric Booldmeyn był 54-letnim policjantem,"; " Policjanta z 20-letnim stażem."; "54 lata, niedługo miał przejść na emeryturę. " -> liczba słownie

    "- Mówiłem panu kiedyś, panie Booldmeyn, że nie warto badać sprawy, która pana przerasta. - zimny, metaliczny głos." (może odezwał się; albo zabrzmiał?);
    "- Śledczy Mark Philips, służby specjalne, Nowy Jork, proszę mnie zaprowadzić do dowódcy. - powiedział z powagą.";
    "Niejaki morderca z Mainstreet... to on mnie interesuje. - odpowiedział spokojnie śledczy Philips.";
    "- Dobrze, panie śledczy. A tak przy okazji - Thomas Mickey. - powiedział z uśmiechem mężczyzna."
    -> trzeba poprawić zapis dialogów w powyższych zdaniach -> opis wielką literą, albo brak kropki po wypowiedzi

    "- Kto?! Kto tu jest?! Proszę się natychmiast ujawnić! - Krzyczał policjant z wyraźnym strachem w głosie.
    - Zrobimy tak... masz dziesięć sekund na ucieczkę. Raz, dwa, trzy... - usłyszał w odpowiedzi." -> w tym dialogu zastosowałabym formę "krzyknął"; wg mnie bardziej pasuje forma dokonana czasownika, bo używasz takiej w całym tekście

    "Miasteczko, jak z najstraszniejszych horrorów." wydaje mi się, że przecinek jest zbędny
    "Miejsce było zabezpieczone przez policję z każdej strony. Na miejscu były już lokalne media oraz spory tłum gapiów."; "Miał rozwaloną czaszkę. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów." powtórzenie

    Całość jest dobra, dlatego zasługuje na 4 i taką też zostawiam ocenę. Nieco błędów, które rzucają się w oczy - głównie ten zapis dialogów, ale jest lepiej niż gorzej. Czasem występują fragmenty przesycone prostymi zdaniami, które niektórych czytelników mogą irytować (czyt. mnie), ale innym wręcz przeciwnie, podobają się. Więc to tylko moja opinia, a nie żadna obiektywna uwaga. Trochę poprawić i trzymać tak dalej, a na pewno będzie tylko lepiej. Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi już niedługo! :))
  • Johnny2x4 04.07.2015
    Dziękuję za bardzo konstruktywną krytykę :) W ten sposób mogę pracować nad błędami :)
  • Marzycielka29 04.07.2015
    No, no zaintrygowałeś mnie:) Dobrze się czytało. Jestem pewna, że wszystko dopracujesz. Narazie 4, ale oczywiście czekam na ciąg dalszy:D
  • Vasto Lorde 04.07.2015
    No, masz kolejnego czytelnika. Czekam na więcej bo jestem głodny, a zjadłbym jeszcze parę opowiastek :C 4
  • Johnny2x4 04.07.2015
    Wysyp 4 ;p
  • Johnny2x4 04.07.2015
    Cieszę się, że prolog Was zachęcił :)
  • Vasto Lorde 04.07.2015
    Dałem 4, gdyż nie do końca podobała mi sie 1wsza historyjka. Typowy amerykański policjant stałby dalej przy zwłokach dzieciaka i nererwowo machal spluwa w poszukiwaniu tajemniczego glosu :x Tak sądzę, ale czy tak by było :o
  • Johnny2x4 04.07.2015
    Nie każdemu dogodzisz :) Cóż :)
  • zaciekawiony 17.07.2015
    Chm... mała miejscowość, która nazywa się Mainstreet? (mainstreet - główna, reprezentacyjna ulica)

    "Morderca z Mainstreet? Nie wnikam. Na razie wolałbym się skupić na czymś poważniejszym." - no tak, co mnie obchodzi jakaś seria zabójstw w małej miejscowości. I tajemniczy morderca. Mam teraz na głowie morderstwo policjanka. I szukanie jakiegoś tajemniczego mordercy. Może nawet tego samego, nie ważne...
  • Clariosis 29.09.2020
    No proszę, kryminał w Twoim wykonaniu? Ale widzę, że porzuciłeś jednak serię, bo nie widzę żadnej kolejnej części. Tutaj więc za dużo się nie wypowiem o samej fabule, bo mamy tylko początek, ale teraz mnie ciekawi jak mogłoby Ci to wyjść. Zawsze mnie intryguje, kiedy dany autor przełamuje schemat i pisze z zupełnie innego gatunku. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania