mori
jak to jest pragnąć
zmrużyć oczy
ciepło ciała wyjąć
wyrzucić gdzieś
śnić o jej chłodnych ramionach
malować obraz jej kostnych palców
co by na ramieniu spocząć miały
i świata barwy zwrócić potrafiły
może to serce za nią woła
zdeptane i w błoto ubrane
chyba też nożem poszarpane
nie wiem nie widziałem
przez słowa kiedyś powiedziane
sylaby i głoski
w malutkie ciało powbijane
może to napój nazwany żartem
napojem młodych bogów
może to on zakrywa oczy
ciemność jak koc rozpościera
męstwem pustkę zalewa
co by strachu się nie bać
nie wiem sam
jak to pragnąć jest
zasnąć ostatni raz
przecież ten świat
jeszcze nie zgasł
Komentarze (3)
Pozbyłabym się rymu całkowicie.
Wiersz do poprawki, trzeba go dopracować,
a będą z niego ludzie.
w końcu piszesz dla siebie, co nie.
więc, jak ci pasuje, to zmykam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania