Morska pieśń
Morska bryza otula mą skórę, pokrytą tatuażami,
Niezrodzonymi z igły i tuszu,
A zaschniętej już krwi i kurzu,
Są ranami, bliznami, niechcianymi pamiątkami.
Za horyzontem, za ścianą z mgły
Słyszę kobiecą pieśń, wołającą mnie
Ruszam za nią, ocierając łzy, choć Dom Posejdona krzyczy:
<<Nie!>>
A ja idę wciąż - choć me serce drży.
Pieśń wije się wokół uszu jak morski wąż
Im bliżej podchodzę, tym bardziej drży ląd,
Po zetknięciu z lodowatą falą, przeszywa mnie prąd,
A woda pod stopą przemawia: <<Uciekaj stąd!>>
Następnego dnia, jestem tu z powrotem
Uciekłam z "domu" a herbata z hibiskusa choć nie została zaparzona,
Jej barwa na mych ubraniach została utrwalona,
A serce pulsuje jak rana przebita grotem,
Stęskniona, szukam Kobiety z wczoraj, której już tu nie ma,
Tracąc wszelkie nadzieje, rzucam się w głąb oceanu
W jej dziwnie kojącej melodii poszukiwaniu...
Niestety głębia jak mnich pozostaje niema
Tracę dech,
Sama w ciemnej głębinie
Szukając tej,
Co zna moje imię.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania