Tara N'tula, to jest tak. Zeszyt wszystko przyjmie.
Siądzie więc nad zeszytem taki baran jak ja i se myśli:
Co,nie dam rady to i tamto?
Co, nie wyczymję?
Poczym, jak już baranicho (dalej ja) się już odpowiednio napędzi na nieśmiertelność, a gupota w jego trzewiach utrwali, baran zaczyna gryzmolić różne mundrości. A zapał na gębie taki mu towarzyszy, że klękajta narody.
Baran więc napierdzieli, nakoślawi naobiecuje, że wyczymje, i że nie jest byle baran.
Potem otrzeźwieje, a tu siusiok. We zeszycie stoi, co zapisał.
A że baran z obsługą myszki-gumki nieobyty silnie (wszak baran), to idzie wedle wytycznych, jak ten krab po piachu. Stęka, utyskuje, biadoli, ale idzie.
Amen mi w łeb.
"Jakie to szczęście, że jestem oddzielnym bytem ..." — lubię u Ciebie takie sformułowania :)
Gratulejszyn za zajeb...stą naturalność w prowadzeniu dialogów.
Piękna sprawa.
A dylemat... znany od tysiącleci ;)
Każdy tak się od czasu do czasu ugina. Powodzenia ;))
Pozdrowionka :D
Komentarze (15)
No prostu świetne. Nie mam słów... Poprowadzone, że bym Ci dwie piątki dał. I nie, nie ma tu sarkazmu. Zbytniom na niego zmęczony.
Aha, Malakay to bardzo zajebiste imię. Mekesh jest jeszcze very spoczi.
Nie pękaj tam Cyber Wiedźmo & Taro & ponad 180 coś tam.
Bydzie git
Trzy w jednym... 3bit wersja live. Mogłabym reklamować tego słodycza.
Tara N'tula, eh, zjadł bym cokolwiek, co nie jest czarnym chlebem.
Eh.
Canulas, to zjedz.
Tara N'tula, we sobotę rozpusty. Wcześniej 120h bycia podróbą mnicha, as-kurwa-cety
Canulas, na własne życzenie, więc co jęczysz?
Tara N'tula, to jest tak. Zeszyt wszystko przyjmie.
Siądzie więc nad zeszytem taki baran jak ja i se myśli:
Co,nie dam rady to i tamto?
Co, nie wyczymję?
Poczym, jak już baranicho (dalej ja) się już odpowiednio napędzi na nieśmiertelność, a gupota w jego trzewiach utrwali, baran zaczyna gryzmolić różne mundrości. A zapał na gębie taki mu towarzyszy, że klękajta narody.
Baran więc napierdzieli, nakoślawi naobiecuje, że wyczymje, i że nie jest byle baran.
Potem otrzeźwieje, a tu siusiok. We zeszycie stoi, co zapisał.
A że baran z obsługą myszki-gumki nieobyty silnie (wszak baran), to idzie wedle wytycznych, jak ten krab po piachu. Stęka, utyskuje, biadoli, ale idzie.
Amen mi w łeb.
Canulas, uspokój się i zjedz snikersa.
Miał iść spać od chyba pół godziny xD
I tak właśnie śpi!
Elorence, cichoo
Tara N'tula, wolałbym Marsa. Albo batonik Bounty. Cholera. Nawet jakąś bułkę z zajebistym makiem i kabanoski
Tara, oj Tara. Kto tu kogo irytuje :D
Ale dobra, było zabawne!
Elo, grunt by było śmiesznie.
Witam,
"Jakie to szczęście, że jestem oddzielnym bytem ..." — lubię u Ciebie takie sformułowania :)
Gratulejszyn za zajeb...stą naturalność w prowadzeniu dialogów.
Piękna sprawa.
A dylemat... znany od tysiącleci ;)
Każdy tak się od czasu do czasu ugina. Powodzenia ;))
Pozdrowionka :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania