Mr Jekyll & Mr Hyde.

- Zosiu,czy zostali są jeszcze pacjenci, czy to był ostatni? - Wszedł do holu szukając wzrokiem swojej asystenki. Jak zawsze, nigdzie jej nie było, na pewno siedzi na papierosie. Ten nałóg nią kiedyś zabije, jak nie zabije to kiedyś nią zwolni. Przecież są szanowaną kliniką psychologiczną, a ona zachowuje się jakby pracowała w burdelu. Podszedł do jej biurka, no nikogo już nie ma, zero kart z pacjentami. Czas na odpoczynek.Wszedł do gabinetu, usiadł w swoim fotelu i dopiero ich zauważył. Siedzieli na kanapie, i się dziwnie uśmiechali. Jeden wyglądał na skrytego, zawstydzonego, zagubionego. Z jego wzroku dało się przeczytać że nigdy by krzywdy nikomu nie zrobił, tylko pomógłby. Drugi zaś był pewny siebie, wiedział co chce od życia, tryskało od niego pomysłami, chciał dzielić się swoimi przemyśleniami przez twórczość i wiedział co chce od życia. Jessie był trochę skołowany tą sytuacją, przecież już nie ma żadnych pacjentów. Jak wogóle się oni dostali do gabinetu?

- W czym mogę panom pomóc i co robicie w moim gabinecie. Kim wogóle jesteście?

- Sry doktorku, wogóle gdzie nasze maniery. Ja jestem Hyde, a ten obok mnie co boi się swojego cienia to Jekyll. Przyszliśmy na poradę małżeńską. - Ostatnie zdanie zakończył drwiącym śmiechem.

- Przepraszam doktorze, jestem Jekyll. Hyde kłamie, ma głupie poczucie humoru i wogóle nie jesteśmy w związku. Jednak jesteśmy raczej, lecz to dziwny przypadek.

- Więc po co tutaj jesteście? - Trochę zaskoczyła go ta odpowiedź.

- Doktorku prędzej zadaj sobie pytanie co chcesz od nas.

- Hyde ma rację Panie Doktorze.

- Co? Ja od was nic nie chcę, to wy przyszliście do mojego gabinetu. - Powoli już zaczynała go wkurzać ta zabawa.

- Jeśli nadal nie wiesz to może pogadajmy o czymś innym, na przykład zrób nam wywiad, może ci te trybiki w głowie zaczną działać doktorku.

- Hyde ma rację Panie Doktorze.

- Co? Ja od was nic nie chcę, to wy przyszliście do mojego gabinetu. - Powoli już zaczynała go wkurzać ta zabawa.

- Jeśli nadal nie wiesz to może pogadajmy o czymś innym, na przykład zrób nam wywiad, może ci te trybiki w głowie zaczną działać doktorku.

- Jak chcecie. - Już nie mógł wytrzymać tego szydzącego uśmiechu Hyde'a. - Znam wasze imiona, ale niewiem czym się zajmujecie, jacy jesteście.

- To jacy jesteśmy powinienieś już dawno wiedzieć, a wogóle domyśl się po rozmowie, przecież jesteś psychologiem. Lecz zaczynam sądzić że mizernym, raczej krętaczem.

- Hyde, to nie było miłe. Przeproś pana Doktora.

- Chyba cię posrało Jekyll. Jest krętaczem i koniec.

- Ok, ok. Nie było pytania dobra? Zastanawiał się dlaczego ich nie wywalił od razu.

- To może powiecie ile macie lat? Sądzę że Jekyll jest starszy.

- Oj i znowu skucha doktorku. Mamy tyle samo lat. To że ktoś się zachowuje poważniej a ktoś nie, to nie oznacza że jest dorosły.

- Tutaj muszę zgodzić się z Hyde. Czy dziecko co ma dziewiętnaście lat może być dorosłe? To że utrzymuje powagę i obiektywnie myśli, to jeszcze nie jest dorosłość. Gdy będzie miał problem w życiu może nie dać rady sobie, a ktoś kto ma siedemdziesiąt lat a zachowuje się jak dziecko może dać rady. Tu chodzi o to by dużo przeżyć i nauczyć się na błędach swoich i dać z nimi radę. Taki siedemdziesięcioletni Pan da radę. Na przykład wychował dzieci, zajmuje się wnukami, zdołał utrzymać rodzinę, przeżył dużo rozterek życiowych. Wie co to życie i co oznacza być dorosłym. Zdarzają się przypadki gdzie dwudziestoletni chłopak musi dać radę prowadzić rodzinę ale to nadal nie jest dorosłość. Żeby być dorosłym trzeba dojść do tego, dorosnąć.

- Śmierdzi mi tutaj ironią Jekyll, nie sądzisz?

- Masz rację Hyde, ironiczne.

- Ok, ale czego chcecie ode mnie?

- Dalej nie wiesz doktorku?

- Raczej nie wie jeśli pyta, Hyde.

- Odwal się ode mnie Jekyll ok?

- Doktorku, może opowiesz nam kim ty wogóle jesteś?

Już powoli nerwy mu puszczały od tych głupich pytań, czego oni chcą do cholery od niego.

- Co chcecie wiedzieć? Skończyłem studia na kierunku psychologi, byłem najlepszy z całego roku. Założyłem poradnię, Mam piękną żonę oraz syna. Życie toczy się dla mnie pomyślnie, więcej nie mogę wymagać. Jestem spokojnym i kultularny. Nie szukam problemów, to one mnie szukają tylko rzadko to się zdarza. jestem pogodny, miły i nie wychylam się z szeregu jeśli sytuacja nie wymaga tego.

- No, o to mi chodziło Doktorku. Jesteś prawie jak Jekyll. Przyznaj się, czasami chciałbyś to wszystko olać i żyć z dnai na dzień, nieprawdaż ?

- No tak, zdarzają się takie dni,a co ?

-Widzisz wtedy jesteś jak ja Doktorku. Zauważ że każdy ma w sobie takiego Jekyll'a i Hyde'a. Tylko jest taki malutki problem Doktorku, wiesz jaki ?

- Nie jaki masz na myśli

Czy ten wariat chce mi dać radę - Pomyślał Psycholog.

- Jekyll proszę oświeć naszego Doktorka.

- Panie Doktorze to normalne że każdy ma takiego mnie i takiego Hyde'a i nie można wybrać jednego, bo wtedy każdy z nas umiera. Dziwne jest to, że ty właśnie gadasz ze swoim Jekyll'em i Hyde'em...

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • NataliaO 12.05.2015
    Dwa razy chyba pojawiły się te same wypowiedzi ( albo samochód trzęsie i oczy źle latają :) ) Ciekawa propozycja, masz fajne pomysły. Tytuł bardzo przyciąga, samo opowiadanie dobre przemyślenia, dialogi Jekylla i Hyde to jak stare dobre małżeństwo; 4:)
  • mystogun 12.05.2015
    Dzięki, właśnie na tym miało to polegać, Jekkyl i Hyde to my, siedzą u nas w głowie i są to sama osoba, chciałem właśnie to uzyskać:-).

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania