mroczność
sen ujada na łańcuchu
ponura twarz księżyca wgryza się w moje okno
w salonie Wielkiej Niedźwiedzicy ryczą gwiazdy
gdzieś między kolejnymi stronami nocy
przechadzam się w milczeniu
liczę ostatnie tramwaje
i białe pigułki zolpidemu
ubrany w ciało rozbieram się ponownie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania