Mrok księżyca blasku

Otwierają się z lasu mszyste podwoje,

Oto brama, która nęci zmysły moje,

Szumią wierzby przyzywając mnie do tej krainy,

Nie mogę się jej oprzeć – muszę ujrzeć lasu dziwy,

Choćbym zeń nie wrócił żywy.

Pieśń się moja niosła w mroku nocy,

Pieśń, która ciemności spojrzała w oczy.

Śpiewałem, lecz szeptem, aby w lesie spokój,

Nie został zakłócony przez mój pochód.

Witaj urodziwa sosno! Chwała leśnej olsze!

Szmerem mnie witają liście drgające,

Tańczą one chaotycznie po drzewach by nagle,

Wszystkie zamilkły z cicha jak człowiek w życia teatrze,

Umiera nędznie w ostatnim akcie.

Pieśń się moja niosła w mroku nocy,

Pieśń, która ciemności spojrzała w oczy.

Śpiewałem, lecz szeptem, aby w lesie spokój,

Nie został zakłócony przez mój pochód.

Symfonię ciszy przerywa głos z oddali,

A z nim tysiące wiolonczeli grały,

Objął mnie głos jakby swymi dłońmi,

Mrok zaświszczał jak hałas z dzwonnic:

„Idź dalej krokiem spokojnym.”

Pieśń się moja niosła w mroku nocy,

Pieśń, która ciemności spojrzała w oczy.

Śpiewałem, lecz szeptem, aby w lesie spokój,

Nie został zakłócony przez mój pochód.

Kierują mnie czarcie siły w głąb lasu,

Wbrew własnej woli, mocy serca, siły czasu,

Poszeptuje powiew wiatru, żeby kroczyć dalej,

Ku jeziorze, w którym doznam szczęście trwałe,

I piękno człowiekowi jeszcze nieznane.

Pieśń się moja niosła w mroku nocy,

Pieśń, która ciemności spojrzała w oczy.

Śpiewałem, lecz szeptem, aby w lesie spokój,

Nie został zakłócony przez mój pochód.

Dostrzegam jezioro, a w nim srebrzystą lunę,

Księżyc jest blady jakby był pokryty całunem,

Również on dostrzega moją obecność i zaprasza,

Do jeziora, aby zatopić się w nocnych igraszkach,

I dryfować tak do końca świata.

Pieśń moja niosła się w mroku nocy,

Pieśń, która ciemności spojrzała w oczy,

Grał głos tembrem moim w lesie,

Przedzierał się przez krzewy gęste.

Stawiam kroki, wbijam się w wód tafle,

Kroczę dalej, aby jezioro stykało się z gardłem,

Roztopić się w ciemności to jak w nocy szukać krowy,

To jak zmarłych szukać przeszukując groby,

Wtedy człowiek czuje żywot nowy.

Wybiłem głosem swym trele nocą,

Wszystkie zwierzęta leśne mnie oczami wodzą,

Zostałem częścią tej miłej społeczności,

Dobrze się w jeziorze zagościć.

Pieśń tak się kończy w mroku nocy,

Gdy złączyły się z kosmosem moje oczy,

A głos mój dołączył do leśnego chóru,

Poczułem władzę większą niż ludzkich królów,

Bo poczułem się liściem, drzewem i korą.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania