***

rzędy butelek nie mówią prawdy

stoją jak kolumna kości

wybielonych przez słońce

jak kręgosłupy martwych zwierząt

 

wpuszczają w krew kłamstwo łagodnie

milczą jak bandaż na oczach skazańca

cisza wnika w ciebie jak zimny wiatr

 

wybierasz jedną

jak wybiera się węża

chłodną, śliską, cierpliwą

taką, która czekała tylko na twoje gardło

 

pozwalasz by owinął się wokół szyi

by wsunął język do ust

by oddychał za ciebie

powoli wysysając powietrze z płuc

 

świat cofa się o krok

ściany bledną

unosisz się lecz nie jak ptak

jak zwłoki w wodzie

powoli, bezwstydnie, bez woli

 

ręce odpływają pierwsze

potem twarz

czujesz własną pustkę

bo wszystko w tobie wyschło

 

krew zmieniła się w piasek

język w kamień

myśli w kurz

 

magia dobiegła końca

nie było muzyki

nie było cudu

tylko rozpieprzająca

skronie

cisza

tylko wiatr

 

toczy cię po podłodze jak pustą butelkę

 

mrugałes w sufit

jak kursor w niczym

kiedy odchodziła

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • NinjaC 3 godz. temu
    To ma klimat jak nocny zjazd po alkoholu, butelka jako wąż mega siadła. 5
  • Dusza_boli 2 godz. temu
    NinjaC, dzięki wielkie.
  • Roma godzinę temu
    Jest klimat i styl, który do mnie trafia.
    Nie lubię przy takich wierszach pisać, że mi się podoba, bo wydaje mi się to zbyt małe, no ale nie znajduje innego słowa...
    Podoba się i to bardzo.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania