Msza Święta
Stoją rzędem słoneczniki
wszystkie równo, prosto, sztywno.
Ni wykroczyć poza pole,
ni się ruszyć, machnąć, kiwnąć.
Rosną prężnie, z dumą, z gracją,
jeden taki sam jak drugi.
Lśniące liście, zdrowy korzeń- bezkonkurencyjnie długi
W blasku światła tli się młodość.
Niczym gwardia musztrowane.
Wyciągając szyję dumnie,
tworzą zbitą, skrzącą plamę.
Napawają się jasnością- ich jedyny cel istnienia.
Każdy z nich chce być najbliżej,
każdy dotknąć chce promienia.
Wciąż wlepiają wzrok w aksamit, przeszywany nitką złotą.
Patrzą wiernie, całym sercem urzeczone anegdotą.
Zachwycają się światłością, pozyskując z niej energię.
Tworzą harmonijny obraz poszukując w świecie głębię.
Jest też jeden, całkiem w tyle- ten, od słońca odwrócony.
Szary, suchy, zwiędły, martwy- sensu życia pozbawiony.
*Wierszydło powstałe w drodze z Rzymu (chyba) do Asyżu. Pozdrawiam Włochów i dziękuję za słoneczne pole* 2024
Komentarze (5)
Czytam satyrę, zatrzymuje, można zobaczyć
a jak kto woli czytać
to da się w podwójnym tempie pielgrzymki.
⭐⭐⭐⭐⭐⭐
dodam - poetycko więc nie w tej szufladzie.
ciekawe, w zależności od czytelnika i jego nastawienia do tematu można czytać na dwa sposoby... Forma prosta, ale metafora ze słonecznikami jest dobra
A nie na wiele? Na jeden, dwa dostrzega się jelenie na rykowisku przy których ożywiona dyskusja rozwuja się wobec uwag o oprawie płótna.
Jak kto czuje, dla jednych tłum ślepo wpatrzony w ideał, dla innych też tłum ale silnie i wspólnie podążający w jednym celu. Miało być dwojako, cieszę się, że jest
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania